Dwumiesięcznik dla chorych

Bóg zakochany w człowieku

Autor: , opublikowano: 21.06.2012

Bóg zakochany w człowieku

O Bożej miłości ukrytej na kartach Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu z ks. prof. dr. hab. Stanisławem Hałasem SCJ, wykładowcą egzegezy Starego Testamentu na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, rozmawia kl. Artur Makara SCJ.

 

Ostatnia książka Księdza Profesora to Biblijne słownictwo miłości i miłosierdzia na zderzeniu kultur: określenia hebrajskie i ich greckie odpowiedniki. Co skłoniło Księdza do zajęcia się właśnie tym tematem?

Jest to owoc wieloletnich przemyśleń i poszukiwań. Inspiracją był też charyzmat Zgromadzenia Księży Sercanów, do którego należę. Od lat interesuję się nauczaniem biblijnym na temat miłości. Śledzę uważnie to, jak inni bibliści interpretują symbolikę serca oraz jak ją rozumiał nasz Ojciec Założyciel, sługa Boży Leon Dehon. W jego czasach nie było jeszcze specjalnie wyodrębnionych nauk biblijnych, które posługiwałyby się nowoczesnymi metodami literackimi. Nasz Założyciel rozumiał więc chrześcijańską naukę o Bożej miłości bardziej intuicyjnie, w myśl ówczesnej duchowości francuskiej i na podstawie objawień z Paray-le-Monial. Biblia bowiem bardzo rzadko mówi o Bożym Sercu, gdyż serce w Biblii ma inną symbolikę. Okazuje się jednak, że Pismo Święte posługuje się bardzo bogatym słownictwem dotyczącym miłości i miłosierdzia, chociaż nie ma w nim tak dokładnego rozróżnienia między tymi dwoma pojęciami, jak to jest we współczesnej teologii. Do tego słownictwa zaliczamy także określenie tłumaczone jako „łaska”, choć we współczesnym języku nie budzi ono pozytywnych skojarzeń. Niejednokrotnie przecież powtarzamy, że nie potrzebujemy niczyjej łaski, niczyjego miłosierdzia.

 Czym więc różni się biblijne pojęcie miłości od naszego potocznego rozumienia go?

Samo pojęcie miłości jest właściwie takie samo dla ludzi różnych epok i kultur. Jeżeli tylko człowiek nie jest zdeprawowany, to w każdych czasach przeżywa miłość bardzo podobnie: jako szlachetne uczucie dobroci i życzliwości względem drugiego człowieka.

Różne są jednak określenia miłości. Biblia w języku hebrajskim posługuje się zasadniczo czterema terminami dotyczącymi miłości Bożej i ludzkiej. Jedno z nich kładzie nacisk na wierność miłości i definiuje miłość wierną, wynikającą z zawartego zobowiązania. Chodzi przede wszystkim o miłość Bożą opartą na przymierzu, a więc skierowaną do ludu Bożego Starego Przymierza. Inne natomiast zwraca uwagę na spontaniczność miłości. Właśnie ono jest często tłumaczone jako łaska. Kolejne kładzie nacisk na głębię przeżywanej miłości, a ostatnie na upodobanie do osoby lub rzeczy.

To jest całe bogactwo określeń, a jest ich jeszcze więcej. Chodzi o to, aby ten wymiar miłości dostrzec również za takimi słowami, jak na przykład „łaska”, o której pisze szczególnie często św. Paweł. Łaska jest po prostu jednym z podstawowych pojęć odnoszących się do miłości Bożej. Bóg nas usprawiedliwił, odkupił przez łaskę, czyli dzięki swojej wspaniałomyślnej dobroci i miłości!

Jakie są charakterystyczne cechy Bożej miłości ukazane przez autorów Starego i Nowego Testamentu?

To, że Nowy Testament uczy nas o miłości Boga objawionej w Jezusie Chrystusie, jest dla wszystkich oczywiste. Problem w tym, że miłość ta ukazana została nawet tam, gdzie jej na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy. Chodzi na przykład o nazywanie Boga Ojcem, szczególnie często u św. Jana, a także w Ewangelii Mateuszowej. Nie jest to tylko sposób odróżnienia Osób Trójcy Świętej, ale wskazuje zasadniczo na wielką miłość Boga, która jest podobna do miłości dobrego ojca.

Okazuje się, że również w Starym Testamencie mamy wiele tekstów wskazujących na wielką dobroć Pana Boga. Jest nim chociażby wielokrotnie powtarzany zwrot: „Bóg miłosierny i łagodny, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność” (Wj 34,6). Jest on różnie tłumaczony, lecz zawiera podstawowe określenia biblijne, ułożone po hebrajsku w charakterystyczny wierszyk. Ukazuje wielkość miłości i dobroci Boga.

 

ks. prof. dr hab. Stanisław Hałas scj

Rzeczywiście Boża miłość w Biblii prezentowana jest bardzo obrazowo. Jakie są więc najważniejsze jej symbole?

Jest nim na przykład winnica. Dlaczego właśnie ona? Ponieważ była uprawą najbardziej cenioną i wymagała też najwięcej pracy i troski. A Pan Bóg dokładał przecież różnych starań, aby swój lud wychowywać, prowadzić i formować. Inne obrazy to przede wszystkim miłość oblubieńcza ukazana w Starym Testamencie, kiedy Pan Bóg porównany jest do kochającego męża, a lud do oblubienicy, która niestety nie zawsze była wierna. Jednak Boża miłość przezwyciężyła w końcu wszelkie trudności. Doprowadziła do naprawy zła i ponownego złączenia. Ciekawe, że Nowy Testament mówi mniej o miłości oblubieńczej, eksponując raczej ojcowską miłość Boga. Pan Bóg wielokrotnie jest nazywany Ojcem i ukazywany z tej perspektywy: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16).

Święty Jan powiedział: „Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje” (1 J 3,16). Dlaczego dla niego śmierć krzyżowa była największym objawieniem Bożej miłości?

Nie tylko dla św. Jana, ale dla nas wszystkich, dla całego chrześcijaństwa. Czytając poszczególne Ewangelie, widzimy, że najdokładniej opisana została właśnie męka i śmierć Jezusa. Pierwsze pokolenie chrześcijan przekazało nam opis życia Jezusa w podobny sposób, jak my wspominamy bliskiego człowieka, który od nas odszedł. Gdy chodzi o bohatera, to najważniejszym wydarzeniem staje się właśnie jego śmierć, jako wspaniałe zwieńczenie wszystkiego, co w życiu dokonał. W ten sposób oceniamy dziś na przykład ofiary katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Tak samo dzieje się w przypadku żołnierza, który poległ w obronie ojczyzny, choć w momencie śmierci nie miał nawet pełnej świadomości, co się dzieje. Podobnie i dla nas, chrześcijan, śmierć Jezusa na krzyżu stała się wydarzeniem najważniejszym; punktem wyjścia do refleksji nad tym, czego On dla nas dokonał, jaki był właściwy sens Jego posłannictwa. W kontekście Zmartwychwstania zrozumieliśmy pełniej, jaki sens miała Jego Męka i śmierć na krzyżu.

Można powiedzieć, że Bóg, jako dobry Ojciec, patrząc na heroiczną miłość swojego Syna, zaczął patrzyć z podobną miłością ojcowską na wszystkich ludzi, a zwłaszcza na tych, którzy w Jego Syna uwierzyli. Jeżeli rodzice bardzo kochają swoje dziecko, będą kochać również jego kolegów i koleżanki. Taka jest bowiem logika miłości, logika serca.

Czy można powiedzieć, że temat umiłowania człowieka jest sercem całego Pisma Świętego, całego chrześcijaństwa. Jeżeli tak, to dlaczego?

Przekonuję się coraz bardziej, że tak właśnie jest. Czasami podczas lektury Pisma Świętego zwracamy uwagę na drugorzędne szczegóły, a więc imiona poszczególnych osób i ich przeżycia, rodowody, związki z historią powszechną itp. Jednak już od samego początku, gdy Pismo Święte opisuje stworzenie człowieka, wskazuje na dobroć Bożą, mówiąc o umieszczeniu tego człowieka we wspaniałym rajskim ogrodzie. Bóg pragnie uczynić człowieka szczęśliwym i stwarza go do życia w rodzinie, a następnie błogosławi. Otóż to błogosławieństwo pojawia się jak piękny refren wiele razy w Księdze Rodzaju. W dokładniejszych badaniach porównawczych okazuje się, że słowo „błogosławić” najczęściej występuje właśnie w tej księdze biblijnej. Pan Bóg błogosławi Noego, Abrahama, Izaaka, Jakuba i całe jego potomstwo. Są nawet teksty, które to Boże błogosławieństwo bardzo uwydatniają i wielokrotnie powtarzają. Kiedy Bóg powołuje Abrahama, mówi: „Uczynię bowiem z Ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy Ciebie błogosławić będą (…). Przez Ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi” (Rdz 12,2.3). Można się zastanawiać, czym właściwie jest błogosławieństwo? Otóż w najgłębszym sensie jest ono dobrym słowem, wyrażającym szczerą życzliwość i miłość.

3 komentarze

Dołącz do dyskusji!

  1. radius

    Przebywanie z Księdzem profesorem Stanisławem Hałasem, wspólna modlitwa, słuchanie jego przemyśleń to wielki zaszczyt i przyjemność. Wiem to po wspólnej pielgrzymce do Ziemi Świętej.

  2. pletwal

    Ja też miałem okazję poznać ks. Stanisława Hałasa osobiście – miałem kontakt z nim zarówno jeszcze jak przebywał w klasztorze w Stadnikach jak i później w Krakowie… Niestety moje odczucia są skrajnie różne od Radiusa…. Moim zdaniem ten człowiek nie powinien się wypowiadać na temat Miłości… bo sam w sobie jej nie posiada…. Posiada natomiast sporo egoizmu i zbyt mało poszanowania drugiej osoby…

  3. Redakcja Wstań

    „Moim zdaniem ten człowiek nie powinien się wypowiadać na temat Miłości…” Czyżby możliwość głoszenia Boga, który jest Miłością, zależała od faktu grzeszności/nie grzeszności? Przecież to absurd. Co więcej, to właśnie mówienie o, głoszenie oczyszcza człowieka z egoizmu. Trudno zakładać złą wolę o ks. Hałasa. Natomiast osobiste, pewnie bolesne doświadczenia warto rozwiązywać twarzą w twarz 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *