Dwumiesięcznik dla chorych

Być cierpliwym jak Matka

Autor: , opublikowano: 26.08.2013

Być cierpliwym jak Matka

Bez wątpienia papież Franciszek jest bardzo wrażliwy i zainteresowany losem każdego człowieka. Mówi do nas o tajemnicach życia przeplatanego trudnościami i cierpieniem, z jakimi na co dzień zmagają się ludzie chorzy, niepełnosprawni czy też będący w podeszłym wieku.

Bycie cierpliwym – tej drogi Jezus uczy także nas, chrześcijan. Nabranie cierpliwości… Nie oznacza to, by być smutnymi. Nie, nie – coś całkiem innego! To znaczy znosić, nieść na swoich barkach ciężar trudności, ciężar przeciwieństw, ciężar udręki. To jest chrześcijańska postawa znoszenia: nabranie cierpliwości. Jest to określone w Biblii greckim, pełnym wyrazu słowem hypomoné, znoszenie w życiu trudu dnia powszedniego: przeciwieństw, ucisków – tego wszystkiego. Paweł i Sylas znoszą cierpienia, upokorzenia: Jezus je znosił i był cierpliwym. Jest to proces, proces dojrzałości chrześcijańskiej, droga cierpliwości. Jest to proces, który trwa, którego nie przeżywa się z dnia na dzień: przeżywa się go przez całe życie, aby dojść do dojrzałości chrześcijańskiej. Jest jak dobre wino. (…)

Kiedy przychodzą trudności, przychodzi także wiele pokus. Na przykład narzekanie: „Popatrz, co mi się stało!”. Zaś chrześcijanin, który nieustannie narzeka, rezygnuje z bycia dobrym chrześcijaninem: jest człowiekiem narzekającym, bo zawsze na wszystko narzeka. Chodzi natomiast o milczenie w znoszeniu cierpienia, milczenie w cierpliwości. Owo milczenie Jezusa: Jezus podczas swej męki nie mówił więcej, jedynie dwa, trzy konieczne słowa… Ale i one nie wyrażają milczenia smutnego. Milczenie znoszenia krzyża nie jest milczeniem smutnym. Jest ono bolesne, tyle razy bardzo bolesne, ale nie smutne. Serce zachowuje pokój. Paweł i Sylas modlili się w pokoju. Przeżywali ból, bo zakuci byli w kajdany, ale znosili go w pokoju. Ten proces znoszenia pozwala nam pogłębić, czym jest pokój chrześcijański, czyni nas mocnymi w Chrystusie. (…)

Człowiek cierpliwy to ten, który w dłuższej perspektywie jest młodszy! Myślimy o ludziach starszych, ludziach w domu spokojnej starości, którzy tak wiele znieśli w swoim życiu. Spoglądamy w oczy, oczy młode, które mają młodego ducha i nową młodość. Do tego właśnie zachęca nas Pan: do tej odnowionej młodości paschalnej, ze względu na drogę miłości, cierpliwości, znoszenia ucisków, a także – powiedziałbym – znoszenia się nawzajem. To bowiem musimy czynić, z miłosierdziem i miłością, bo jeśli mam ciebie znieść, jestem pewien, że także i ty mnie zniesiesz, i w ten sposób podążamy wspólnie drogą Jezusa. Prośmy Pana o łaskę tego chrześcijańskiego znoszenia się nawzajem, dającego nam pokój, tego serdecznego, radosnego znoszenia się nawzajem, abyśmy stawali się młodszymi, jak dobre wino: młodszymi, z tą odnowioną paschalną młodością ducha. Niech się tak stanie.

Dom Świętej Marty, 7 maja 2013 roku

Maryja jest matką, jest matką, która troszczy się przede wszystkim o zdrowie dzieci, potrafi czuwać nad nim z wielką i czułą miłością. Matka Boża strzeże naszego zdrowia. Co to znaczy, że Matka Boża strzeże naszego zdrowia? Myślę przede wszystkim o trzech aspektach: pomaga nam wzrastać, stawiać czoła życiu, być wolnymi. (…)

Mama myśli o zdrowiu dzieci, wychowując je także do zmierzenia się z trudnościami życia. Nie wychowuje się, nie można mówić o trosce o zbawienie, unikając problemów, tak jakby życie było autostradą bez przeszkód. Matka pomaga dzieciom, by realistycznie postrzegały problemy życia i aby w nich się nie zgubiły, ale aby odważnie stawiały im czoła, by nie być słabym, ale aby umieć je przezwyciężać w zdrowej równowadze, jaką matka „odczuwa” między środowiskami bezpieczeństwa a obszarami ryzyka. Nie istnieje życie bez wyzwań, a chłopak czy dziewczyna, którzy nie potrafią wobec nich stanąć, podejmując ryzyko, są pozbawieni kręgosłupa! Pamiętamy Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie: Jezus nie przedkłada zachowania kapłana i lewity, którzy unikają spieszenia z pomocą człowiekowi, który został napadnięty przez zbójców, lecz Samarytanina, który widzi sytuację owego człowieka i podchodzi do niej w konkretny sposób, także podejmując ryzyko. Maria przeżywała w swoim życiu wiele trudnych chwil, począwszy od narodzin Jezusa, kiedy „nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,7), aż po Golgotę (por. J 19,25). I jako dobra Matka jest blisko nas, abyśmy nigdy nie tracili odwagi w obliczu przeciwności życia, w obliczu naszej słabości, w obliczu naszych grzechów: daje nam siłę, wskazuje nam drogę swego Syna. Z krzyża Jezus mówi do Maryi, wskazując na Jana: „Niewiasto, oto syn Twój”, a do Jana : „Oto Matka twoja” (por. J 19,26-27). W tym uczniu jesteśmy reprezentowani wszyscy: Pan powierza nas w pełne miłości i czułości ręce Matki, abyśmy odczuli jej wsparcie w zmierzeniu się i przezwyciężeniu trudności naszego życia ludzkiego i chrześcijańskiego. Abyśmy nie obawiali się trudności, ale stawiali im czoła z pomocą Matki.

Bazylika Matki Boskiej Większej w Rzymie, 4 maja 2013 roku

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *