Dwumiesięcznik dla chorych

Być dobrym jak chleb

Autor: , opublikowano: 29.06.2017

Być dobrym jak chleb

Święty Brat Albert (1845-1916) porzucił sztukę, karierę i sławę, aby duszę swoją oddać Bogu i najuboższym. 25 grudnia 2016 roku obchodziliśmy setną rocznicę jego śmierci. Z tej okazji Sejm RP ustanowił rok 2017 Rokiem św. Brata Alberta. W specjalnej uchwale napisano: „Jego wielki talent oraz poświęcenie dla drugiego człowieka przyczyniły się do utrwalenia wśród Polaków najważniejszych postaw społecznych oraz dały im nadzieję na niepodległość i sprawiedliwość społeczną na kolejne dziesięciolecia”.

Zafascynowany Chrystusem cierpiącym i uniżonym

Święty Brat Albert był przede wszystkim zafascynowany Chrystusem cierpiącym i uniżonym. Swoje odkrycie tajemnicy Chrystusa wyraził w obrazie Ecce homo, gdzie Jezus-Król z ranami na całym ciele, z obliczem zniekształconym przez bezlitosnych oprawców, w obdartej czerwonej szacie, milczący, stał przed Piłatem. Namalowanie obrazu sprawiło, że w Adamie zrodził się nowy człowiek, zwrócony do Chrystusa i do ubogich. Chmielowski stał się przyjacielem Pana w ubogich. Odtąd szli razem. Zaczął dostrzegać Go w ludziach najuboższych, znajdujących się na marginesie życia społecznego. Wspierał bezdomnych pieniędzmi uzyskanymi ze sprzedaży obrazów, zapraszał ich do swojej pracowni. Zapragnął stać się dla nich dobrym jak chleb. Z czasem założył dla nich przytuliska, jadłodajnie, domy sierot i nieuleczalnie chorych. Swoją działalnością dał początek nowemu zgromadzeniu zakonnemu – braciom albertynom. „Uczmy się od niego – powiedział pap. Franciszek – jak służyć Chrystusowi w ubogich, jak być dobrym dla innych jak chleb. Naśladujmy go w dążeniu do świętości”.

Chleb znakiem dobroci

„Chleb jest podstawowym pokarmem, symbolem życia i pewności jutra. Zaspokaja głód i wnosi radość do serca. Jego obfitość jest wyrazem Bożego błogosławieństwa. Aby się nasycić, trzeba najpierw chleb pokroić, a potem obdzielać. Sam widok chleba budzi w człowieku zaufanie i spokój.

Patrząc na głodnych ludzi, Brat Albert doskonale wiedział, jak dobrze działa na człowieka widok bochenka chleba, budząc ufność i pokój w sercu. Kiedy chciał komuś sprawić przyjemność, prosił siostry albertynki o wypieczenie bochenka czarnego chleba. Taki dar zanosił ks. kard. Janowi Puzynie, składając życzenia na Boże Narodzenie. Chleb zabierał, gdy szedł w odwiedziny do swojego przyjaciela, Stanisława Witkiewicza, który zaprojektował kaplicę i klasztor na Kalatówkach. Bochenkiem chleba kazał witać każdego biedaka wchodzącego po raz pierwszy do ogrzewalni. Wiedział bowiem dobrze, że widok chleba łagodzi gniew i złość w sercu, uspokaja namiętności, budzi poczucie bezpieczeństwa, bo chleb spożywa się w rodzinie. W tym geście wobec człowieka nieufnego była zawarta prawda o życzliwości i dobroci, które mają swoje źródło w Bogu obdarzającym wszystkich, jak miłosierny Ojciec nie pamiętający złego.

Chleb był dla św. Brata Alberta symbolem naturalnej dobroci nie znającej granic, jak dobroć Boga, który sprawia, że słońce świeci nad dobrymi i złymi (Mt 5,45). Adam Chmielowski doświadczył tej prawdy w stosunku do Maksymiliana Gierymskiego, jeszcze w Monachium, podczas studiów malarskich. Otworzył swoją duszę przed chorym na gruźlicę artystą i tym samym stał się powiernikiem jego ostatnich dni życia. Bycie dobrym jak chleb sprawiało, że do Brata Alberta lgnęli ateiści i ludzie głęboko wierzący” (ks. Jan Machniak).

„Ten jest dobry, kto chce być dobry”

Ta prosta myśl, jedna z setek złotych myśli św. Brata Alberta, przemawia do nas jak mało co. Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje dobroci i czułości. Promowanie tych postaw względem osób potrzebujących pomocy jest ciągle aktualne, gdyż „zawsze będzie istniało cierpienie, które potrzebuje pocieszenia i pomocy. Zawsze będą sytuacje materialnej potrzeby, w których konieczna jest pomoc w duchu konkretnej miłości bliźniego” (Benedykt XVI). Niesienie pomocy nigdy nie jest stratą czasu. Świat potrzebuje ludzi o wrażliwym sercu, szczególnie młodych, aby umieli się dzielić tymi darami, które posiadają oraz potrafili z radością pomagać samotnym, słabszym i chorym.

Każde życie jest darem i zasługuje na akceptację, szacunek, miłość. Nie ma znaczenia, czy jest to ktoś nam bliski, czy też obcy biedak. Rok Brata Alberta jest czasem sprzyjającym otwarciu drzwi każdemu potrzebującemu i rozpoznaniu w nim, czy też w niej, uniżonego oblicza Chrystusa. Apelowali o to biskupi polscy w specjalnym liście z okazji Roku Brata Alberta: „Tam, gdzie dla wielu trudno było dostrzec nawet człowieczeństwo, przykryte brudem nędzy i moralnego zaniedbania, św. Brat Albert dostrzegał oblicze Chrystusa cierpiącego – Ecce homo. Prośmy Boga o taką wiarę i taką wrażliwość, abyśmy mieli niewzruszone przekonanie, że to samemu Jezusowi służymy: karmiąc głodnych, dając dach nad głową bezdomnym, odziewając nagich, opatrując chorych, wyciągając rękę do spętanych nałogami, pocieszając strapionych, dobrze radząc wątpiącym, sprowadzając na właściwą drogę błądzących. Oby rok jubileuszu setnej rocznicy śmierci św. Brata Alberta stał się nie tylko okazją do przypomnienia świadka bez reszty oddanego Bogu, ale przede wszystkim przynosił owoce przemiany serc, ożywionych nową i większą wrażliwością na ludzką biedę. Ufamy, że pobudzenie naszej wyobraźni miłosierdzia uwidoczni się także w konkretnych inicjatywach oraz dziełach, «aby świadectwo wierzących stało się jeszcze mocniejsze i skuteczniejsze»”.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *