Dwumiesięcznik dla chorych

Chcę pomagać misjonarzom!

Autor: , opublikowano: 16.02.2018

Chcę pomagać misjonarzom!

Są tacy święci, którzy chociaż mieli pragnienie wyjazdu na misje do innego kraju, pozostali mimo wszystko w swoim dotychczasowym miejscu. Ich misja przyniosła jednak o wiele większy owoc.

Misjonarze inaczej

Jedną z takich świętych jest św. Tereska od Dzieciątka Jezus, która powiedziała: „Nie mogąc być misjonarką czynną, pragnę nią być mocą miłości i pokuty”. Jej słowa przyniosły odzew w sercach wielu misjonarzy i misjonarek w różnych miejscach. Przyczyniły się także do odkrycia roli posługi misyjnej bez aktywnego apostołowania w innym położeniu geograficznym. Kolejnym, który znalazł się w takiej sytuacji, był o. Leon Dehon – Założyciel Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego. Jego pragnienie wyjazdu do miejsca o innej kulturze, aby nieść tam miłość Bożego Serca, było uniemożliwione przez pełnioną posługę przełożonego generalnego. Nakaz i pragnienie odkryte w swoim sercu realizował jednak poprzez posyłanie swoich duchowych synów na krańce świata.

Świadectwo życia wspomnianych przeze mnie misjonarzy „nie udających się na misje” otwiera przed nami możliwość czynienia jak oni pomocy i wsparcia działalności misyjnej Kościoła. Jako pierwszą misję podjął on głoszenie miłości Boga do człowieka. Najpierw warto powtórzyć, że miłość jest relacją jednej osoby do drugiej. Tak proste znaczenie miłości ułatwia nam zrozumieć, czym jest misja. Działamy misyjnie, jeśli miłość się ukonkretnia. Czyli nie wystarczy mówić, że głodne dziecko potrzebuje zjeść, ale należy dać mu posiłek.

Głód Boga

Nie wszyscy jednak jesteśmy w stanie tak działać, aby wykarmić ludzi głodnych. Niektórzy potrafią dzięki zdolnościom i talentom poświęcić swój czas i siły, aby znajdując się wśród ludzi potrzebujących, zaspokoić ich pragnienia. Warto jednak zauważyć, że dziś największym pragnieniem człowieka jest obecność Boga w ich życiu. Głodujemy na miłość i potrzebujemy fizycznie osób, które doświadczając Bożej miłości, chcą się nią podzielić. Nie jesteśmy w stanie policzyć, ilu misjonarzy posługuje na świecie. Natomiast warto podkreślić, że ich działanie jest niczym, jeśli nie łączy się ze wsparciem i solidarnością tych, którzy pozostając w swoich domach, tworzą wraz z nimi jedną rodzinę misyjną.

Rodzina misyjna

Pomóżmy naszej rodzinie misyjnej przez to, co robimy na co dzień, czyli przez modlitwę. Nasza opieka duchowa dla misjonarzy jest jak deszcz w czasie suszy. Od wielu już lat prowadzimy w grupie czytelników czasopisma „Wstań” stałą opiekę duchową. Pod nazwą Duchowy Patronat Misyjny kryje się wielkie dzieło łączące polskich sercańskich misjonarzy oraz ich modlitewnych „aniołów stróżów”. Jesteś zaproszony, drogi Czytelniku, by odnowić lub rozpocząć ten misyjny zapał w sercu, aby bez wyjazdu do krajów z potrzebami społecznymi i religijnymi konkretyzować swoją miłość.

W następnym numerze naszego czasopisma będziemy kontynuować temat prezentacji Duchowego Patronatu Misyjnego księży sercanów. Prosimy o modlitwę za to dzieło.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *