Dwumiesięcznik dla chorych

Choruję… ale pssst!

Autor: , opublikowano: 01.07.2015

Choruję… ale pssst!

Od pewnego czasu w przychodniach czy szpitalach podczas rejestracji możemy usłyszeć pytania: „Kogo Pan/Pani upoważnia do uzyskania informacji na temat Pana/Pani stanu zdrowia i do wglądu w Pana/Pani dokumentację medyczną?”. Kogo wpisać? Jak wygląda ochrona informacji o naszym stanie zdrowia? Przed kim je chronić?

Ustawa o ochronie danych osobowych nakłada na szpitale, przychodnie i inne placówki ochrony zdrowia obowiązek ochrony danych pacjenta. W praktyce oznacza to, że o stanie zdrowia może być informowany jedynie pacjent lub upoważniona do tego osoba, a także że karty choroby pacjentów, wyniki badań i inne dane dotyczące pacjenta powinny być przechowywane w ściśle określonych warunkach, z należytą starannością, tak aby nikt nieupoważniony nie miał do nich dostępu. Po zakończeniu procesu leczenia historia choroby pacjenta przechowywana jest w archiwum, a dostęp do niego mają tylko upoważnione osoby.

A jak to wygląda w praktyce?

Podchodząc do sprawy bardziej praktycznie, postaram się wyjaśnić zawiłości prawne na konkretnych przykładach. Każdy z nas, zapisując się do lekarza rodzinnego, specjalisty czy podczas przyjęcia do szpitala, wypełnia dokument, w którym podaje dane jednej osoby i upoważnia ją do uzyskiwania informacji na temat swojego zdrowia. Oczywiście można nikogo nie upoważnić, ale trzeba to również wpisać w dokumentację. Ustawa nie nakłada obowiązku wskazywania kogoś z rodziny, jednak najlepiej upoważnić córkę, syna, męża, żonę czy rodzica. Nie powinniśmy wyrażać zgody na uzyskiwanie informacji o stanie naszego zdrowia przez przypadkowe osoby, np. sąsiadkę, choć w wyjątkowych sytuacjach jest to dopuszczalne.

Decyzję o upoważnieniu kogoś do uzyskiwania informacji na temat własnego stanu zdrowia należy dobrze przemyśleć. Jeśli relacje z najbliższymi nie są prawidłowe, komuś nie ufamy czy mamy jakieś podejrzenia w stosunku do tej osoby, nie powinniśmy jej upoważniać do uzyskiwania informacji na temat naszego stanu zdrowia.

Sąsiadka

Jeśli moja sąsiadka spod trójki zachoruje i będzie hospitalizowana, to nie mam prawa wypytywać lekarzy czy pielęgniarki o jej stan zdrowia, a personel medyczny nie ma prawa udzielić mi takich informacji, jeśli ta pani nie upoważniła mnie do tego. Oczywiście zrozumiałe wydaje się, że skoro moja sąsiadka nie ma rodziny czy innych bliskich osób, które mogłyby ją odwiedzić w szpitalu, to miłe będzie z mojej strony, że do niej zaglądnę, pomogę, przyniosę potrzebne rzeczy, podleję kwiaty w domu czy zaopiekuję się zwierzątkiem domowym. Jednak pomimo mojej życzliwości wobec sąsiadki nie mogę nikogo z personelu medycznego wypytywać o stan zdrowia chorej.

Dziadkowie

Myślę, że niejeden pediatra ma za sobą ciężką rozmowę z babcią lub dziadkiem, którzy chcieliby się dowiedzieć, jak się miewa ich chora wnuczka czy wnuk. Obawy, niepokój i lęk ze strony troskliwych dziadków są jak najbardziej uzasadnione, jeśli jednak rodzice dziecka nie upoważnią dziadków do uzyskiwania informacji medycznych, lekarz nie może takiej informacji udzielić. Warto jeszcze dodać, że do 16. roku życia zgodę na leczenie, zabiegi, hospitalizację, informowanie o stanie zdrowia dziecka podpisują rodzice lub prawni opiekunowie, a między 16. a 18. rokiem życia dziecka wymagana jest zgoda zarówno rodziców, jak i dziecka.

Dlaczego jedna osoba?

Żadne przepisy nie mówią o tym, żeby zgodę na wgląd w dokumentację czy uzyskiwanie informacji o stanie zdrowia można było udzielać tylko jednej osobie. Proszę sobie jednak wyobrazić sytuację, kiedy lekarz ma trudnego do zdiagnozowania pacjenta, od kilku dni trwa walka o życie i zdrowie tego człowieka, szuka się nowych, być może lepszych możliwości diagnozowania i leczenia. Doktor powinien się wtedy skupić tylko na pacjencie, poświęcić mu maksimum swojego czasu i uwagi. Ale… odbiera ciągle telefony od zaniepokojonej rodziny, przychodzi córka, po pewnym czasie syn, a potem jeszcze sąsiad i każdy (powiedzmy 10 osób) chce się dowiedzieć o stanie jednego pacjenta. Chcąc udzielić informacji każdej upoważnionej osobie, lekarz traci czas, który mógłby poświęcić pacjentowi. Chyba logiczniejszym wydaje się, żeby w rodzinie umówić się, że z lekarzem rozmawia jedna osoba i przekazuje informacje wszystkim innym zainteresowanym.

Telefon

Nie ma co obrażać się na lekarza, który nie chce udzielić informacji przez telefon. Nie widząc człowieka, nie ma możliwości zweryfikowania, z kim rozmawia, i sprawdzenia, czy dana osoba jest upoważniona do otrzymywania informacji na temat stanu pacjenta.

Pamiętaj, żeby upoważnić do uzyskiwania informacji na temat swojego stanu zdrowia osobę najbardziej zaufaną, wobec której nie masz żadnych wątpliwości. Nie upoważniaj do wglądu do twojej dokumentacji osób, które poznałeś niedawno (mogą się okazać oszustami), czy tych, które podają się za członków twojej dalekiej rodziny. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, komu udzielić informacji o swoim stanie zdrowia, nie dawaj takiej możliwości nikomu.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *