Dwumiesięcznik dla chorych

Ciemny Typ

Autor: , opublikowano: 07.08.2015

Ciemny Typ

„Kto pomaga choremu, wypełnia dzieło wyjątkowe; nie wszyscy mają odwagę narażać się na sytuacje nieprzyjemne, a często także niebezpieczne. (…) Kto opiekuje się chorym (…) jest szczególnie błogosławiony, bo trudno nam jest obarczać się bólem innych, gdyż mamy sami tysiące własnych udręk i zmartwień”. Wiecie czyje to słowa?

Pasja świętości

Jak zdobywać szczyty świętości? Czy świętość zawsze musi się nam kojarzyć z idealnie poukładanym życiem, które jest przepełnione ascezą, dobrymi uczynkami i umartwieniem? Być może jest w tym trochę prawdy, ale jest też niemalże pewne, że świętym może zostać każdy, nie tylko ksiądz, zakonnik, czy brat. Wydawać się może, że zdobywania szczytów chrześcijańskiej miłości nie można łączyć z pasją i radością życia, a jednak 24-letni Piotr Jerzy Frassati jest doskonałym przykładem, jak połączyć własne pasje i zamiłowania z dążeniem do wyżyn świętości.

Żył zaledwie 24 lata, ale ten krótki okres życia wystarczył mu, aby zostać ogłoszonym przez Kościół błogosławionym. Ojciec święty Jan Paweł II nazwał go „człowiekiem ośmiu błogosławieństw”. Kim był i jakim był ten młody człowiek?

Górskie wędrówki

Piotr Jerzy Frassati urodził się 6 kwietnia 1901 roku w Turynie. Jego ojciec, Alfred Frassati, był praktykującym ateistą i senatorem, matka zaś katoliczką. Miał o 1,5 roku młodszą siostrę. Należał do licznych stowarzyszeń: Apostolstwa Modlitwy, Konferencji św. Wincentego a Paulo, Uniwersyteckiej Federacji Katolików Włoskich i Włoskiej Młodzieży Katolickiej oraz ruchu skautowego. Uczestnictwo w tych organizacjach „nie przeszkadzało” mu jednak w normalnym życiu, wręcz przeciwnie, pomagało stawać się prawdziwie dojrzałym i odpowiedzialny człowiekiem.

Jego dzieciństwo nie było usłane różami. Matka Jerzego wychowywała swoje dzieci bardzo surowo, w atmosferze porządku i dyscypliny. Był silnym i wysportowanym młodzieńcem. Zawsze chodził radosny i uśmiechnięty. Przyjaciele nazywali go Valanga di Vita, czyli „lawina życia”. Studiował inżynierię górniczą na Politechnice Królewskiej w Turynie.

Marzył, aby zostać misjonarzem, ale jego pragnienia nie zostały spełnione. Pod wpływem silnej presji ze strony swojej matki zawarł małżeństwo z dziewczyną, która, tak jak i on, interesowała się sztuką i literaturą. Z kolei jego ojciec zmusił go do objęcia administracji wydawanego przez siebie dziennika. Wkrótce po tym jego rodzice powzięli decyzje o rozejściu.

Miał dwie pasje, które stanowiły fundament jego energii życiowej: wędrówki górskie oraz pomoc potrzebującym. Ciągle stawiał sobie wysokie wymagania. Eskapady górskie związane były z licznymi trudnościami, problemami, zmaganiem się z własną słabością, ale stanowiły także dobrą okazję do tego, aby spotkać się ze znajomymi i wspólnie podziwiać piękno przyrody, które stopniowo mówiło mu o swoim Stwórcy.

Piotr Frassati świetnie pływał, jeździł na rowerze, na nartach i konno. Kochał uprawiać sport. Jego największą pasją była jednak alpinistyka, czemu sprzyjał fakt, że mieszkał w pobliżu Alp. Wielokrotnie organizował górskie wycieczki. Przemierzając kolejne szlaki i zdobywając górskie szczyty, zyskiwał sobie liczne grono oddanych przyjaciół. Samozaparcie, poświęcenie i oddanie się w służbie bliźnim były kolejnym krokiem w pielgrzymce do nieba. Nie wstydził się swojej wiary. Podczas każdej podróży odmawiał różaniec. W trakcie wielu prostych czynności życiowych dawał przykład wiary i zaufania Bogu, który go prowadził. Prostota jego życia stawała się coraz bardziej zauważalna przez jego kolegów i koleżanki.

Wrażliwość

Już od dzieciństwa uwrażliwiony był na potrzeby innych ludzi. Roznosił paczki żywnościowe biednym, ale też dobrowolnie potrafił wybrać gorszą klasę w pociągu, a zaoszczędzonymi pieniędzmi dzielił się z tymi, którzy ich nie mieli. Jego ojciec, senator, zaoferował mu nawet osobistego szofera, jednak on z tej propozycji nie skorzystał.

Często lubił powtarzać słowa: „Czyńcie tyle dobra, ile możecie. Tylu jest cierpiących ludzi w szpitalach, tylu chorych i znajdujących się w potrzebie”. Słowa te pokazują, jak bardzo w jego sercu była obecna bezinteresowna miłość i wrażliwość na drugiego człowieka.

W jego krótkiej biografii nie znajdziemy żadnych nadzwyczajnych cudów, doświadczeń, ekstaz, czy innych mistycyzmów. Najlepszym sprawdzianem autentyczności jego świętości było jego własne życie, które emanowało radością z przeżywania chwili obecnej.

W 1924 roku założył wraz ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi Stowarzyszenie Ciemnych Typów, którego celem stało się apostolstwo i modlitwa, realizowane między innymi poprzez wspólne górskiego eskapady. Pod koniec swojego życia złączył w grupie, opartej na trwałym fundamencie, swoich najbliższych przyjaciół.

Zmarł 4 lipca 1925 roku na chorobę Heine Medina, którą prawdopodobnie zaraził się od nędzarzy w turyńskich slumsach, gdzie z oddaniem oddawał się posłudze chorym i cierpiącym.

Został beatyfikowana przez Jana Pawła II w dniu 20 maja 1990 roku w Rzymie. Obecnie jest patronem młodzieży, studentów, ludzi gór i Akcji Katolickiej.

Nie ma gotowej recepty na świętość, ale jest jedno prewencyjne lekarstwo na zgorzkniałość: miłość, która potrafi przemienić naszą codzienność, abyśmy mogli wspiąć się wyżej w naszej wspólnej pielgrzymce do nieba.

Boże, Ty obdarzyłeś młodego Piotra Frassati radością spotkania z Chrystusem i życiem zgodnym z wyznawaną przez niego wiarą w służbie ubogim i chorym, udziel i nam także łaski wspinania się, jak on, szlakiem ewangelicznych błogosławieństw i naśladowania go w zapale szczerzenia Ewangelii.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *