Dwumiesięcznik dla chorych

Dla Niego żyłem, dla Niego umieram

Autor: , opublikowano: 07.02.2017

Dla Niego żyłem, dla Niego umieram

 

W ostatnich minutach swojego życia wyciągnął rękę w kierunku obrazu Najświętszego Serca Jezusowego i powiedział: „Dla Niego żyłem, dla Niego umieram”. Poświęcił się bez reszty, aby „wykrzyczeć” światu, jak bardzo Bóg go kocha!

Najbliższa rodzina

Leon Gustaw Jan Dehon, kapłan, zakonnik, założyciel Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego, urodził się 14 marca 1843 roku w La Capelle w północnej Francji. Wywodził się z rodziny należącej do zamożnej burżuazji. Jego matka, Adela Stefania Vandelet, była kobietą łagodną i bardzo pobożną. Założyła i utrzymywała charytatywne Dzieło Świętego Józefa. Ojciec, Juliusz Aleksander, był człowiekiem szlachetnym, stanowczym i zrównoważonym, jednak niepraktykującym katolikiem. Mimo to szanował religię i ludzi Kościoła. Brat Leona, Henryk, dorastał przy ojcu, dzieląc z nim zainteresowanie rolnictwem i miłość do koni. Leon natomiast jako chłopiec nie odstępował matki na krok i to ona zaszczepiła w nim miłość i kult do Serca Jezusowego. Młody Dehon należał do ludzi bardzo zdolnych. Ukończył czteroletnie kolegium w Hazebroucku, studia prawnicze na Sorbonie oraz seminarium francuskie św. Klary w Rzymie, wieńcząc je doktoratami z filozofii, teologii i prawa kanonicznego.

Życie kapłańskie

Po powrocie z Rzymu rozpoczął pracę w parafii w Saint-Quentin. Jako kapłan posługiwał w konfesjonale, odwiedzał chorych, nauczał katechezy, oddawał się pracy kaznodziejskiej. Był człowiekiem obdarzonym wyjątkową wrażliwością na sprawy społeczne, ludzką biedę, prawa człowieka, pracownika i pracodawcy. Dostrzegał ogrom ludzkich dramatów, rozbite rodziny, niemoralne życie, alkoholizm, przemoc, wyzysk i nędzę. Najbardziej jednak cierpiał z powodu obojętności religijnej i porzucenia wiary w Boga, który był dla niego Bogiem miłości i miłosierdzia. Ojciec Leon Dehon był człowiekiem czynu. Wyszedł z posługą duszpasterską do dzieci, młodzieży, studentów, robotników i pracodawców. Poprzez swoją posługę kapłańską dążył do sprawiedliwego rozwiązywania kwestii społecznych. Czynił starania, aby uwrażliwić kapłanów i seminarzystów na kwestie życia społecznego, w związku z czym napisał pierwszy podręcznik katolickiej nauki społecznej. Jego największym pragnieniem było, aby świat poznał miłość Boga. Jako kapłan „twardo stąpający po ziemi” wiedział, że musi zacząć od podstaw, od relacji międzyludzkich, aby dotrzeć do ludzi z Dobrą Nowiną.

Ku życiu zakonnemu

Powołanie do życia zakonnego Leon Dehon odkrywał już od dziecka, nie wiedział jednak, w jakim zgromadzeniu mógłby je realizować. Kilkakrotnie odbywał rekolekcje, prosząc Pana Boga, aby dał mu światło i odkrył przed nim drogę powołania. W końcu, po wielu opatrznościowych wydarzeniach, założył Zgromadzenie Zakonne Oblatów Najświętszego Serca Jezusowego w Saint-Quentin. Ojciec Dehon jako cel nowego instytutu określił poświęcenie się Bożemu Sercu z czystej miłości, w duchu wynagrodzenia za grzechy. Dzieło Bożego Serca, jak sam je określał, nie było założone dla konkretnego zadania w Kościele i świecie, wskazywał jednak, że szczególnym powołaniem zakonników będzie edukacja dzieci i młodzieży, zwłaszcza seminarzystów, praca misyjna, prowadzenie rekolekcji, posługa na rzecz biednych, ubogich oraz duszpasterstwo ludzi pracy. Ponadto podkreślał, że posługą uprzywilejowaną dla Kościoła i świata będzie codzienna adoracja wynagradzająca.

Boże dzieło

Ojciec Leon Jan Dehon był bardzo uwrażliwiony na grzech. Dostrzegał jego skutki w wymiarze osobistym i społecznym. Pragnął instytutu o charakterze wynagradzającym. Mówiąc o Zgromadzeniu, zawsze wskazywał, iż jest ono dziełem Serca Jezusowego. Dla Niego też wiele cierpiał, począwszy od kasaty instytutu, po problemy finansowe, braki personalne w licznych dziełach czy prześladowania ze strony państwa. Mimo wszystko nieprzerwanie towarzyszyło mu pragnienie, aby świat poznał miłość Bożego Serca. Chciał, aby społeczeństwa na całym świecie kształtowały się na wzór Chrystusa. Uważał, że najlepsze systemy polityczne, które nie będą budowane na wartościach chrześcijańskich, kiedyś i tak obrócą się przeciwko człowiekowi.

Naśladujmy o. Dehona

Obok o. Dehona nie da się przejść obojętnie. Nie da się nie zwrócić uwagi na jego bezkompromisową obronę godności człowieka. Nie można nie zadziwić się jego wiarą w Boską Opatrzność oraz w moc Dobrej Nowiny, która jest w stanie przemienić największe ciemności ludzkiego serca i ludzkich wspólnot. W osobie założyciela Zgromadzenia Księży Sercanów jesteśmy zaproszeni do poznawania świata, systemów i kultur, w których przychodzi żyć dzisiejszemu człowiekowi, w których liczne społeczności odrzuciły Boga z Jego miłością. Naśladujmy o. Dehona w jego zaufaniu w Bożą Opatrzność. Zachęcam was, drodzy Czytelnicy, abyście odkryli tę postać, którą Bóg obdarzył łaską głębokiego poznania miłości Chrystusa.

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *