Dwumiesięcznik dla chorych

Dotknięcie ubogiego

Autor: , opublikowano: 22.12.2016

Dotknięcie ubogiego

„Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić” (Łk 5,12): to usłyszana przez nas prośba trędowatego skierowana do Jezusa. Człowiek ten prosi nie tylko o uzdrowienie, ale także aby został „oczyszczony”, to znaczy w pełni uzdrowiony na ciele i na sercu. Trąd był bowiem uznawany za formę przekleństwa od Boga, głębokiej nieczystości. Trędowaty musiał trzymać się z dala od wszystkich; nie miał dostępu do świątyni i żadnego kultu oddawanego Bogu. Był z dala od Boga i od ludzi. Jakże smutne życie wiedli ci ludzie!

Pomimo to ów trędowaty nie poddaje się ani chorobie, ani też przepisom, które czynią go wyrzutkiem. Aby dotrzeć do Jezusa, nie bał się złamać prawa i wejść do miasta – coś, czego nie powinien czynić – było to jemu zakazane, a kiedy Go odnalazł, „upadł na twarz i prosił Go: «Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić»” (w. 12). To wszystko, co ów człowiek uważany za nieczystego czyni i mówi jest wyrazem jego wiary! Uznaje moc Jezusa: jest pewien, że ma On moc, aby go uzdrowić i że wszystko zależy od Jego woli. Ta wiara jest siłą, która pozwoliła mu złamać wszelkie konwencje i dążyć do spotkania z Jezusem, a upadając przed Nim na kolana, nazywa Go „Panem”. (…) Powierzenie się woli Boga oznacza w istocie zwrócenie się do Jego nieskończonego miłosierdzia (…).

Jezus jest głęboko poruszony tym człowiekiem. Ewangelia św. Marka podkreśla, że „zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!»” (1,41). Gest Jezusa towarzyszy jego słowom i czyni bardziej wyraźnym Jego nauczanie. Wbrew przepisom Prawa Mojżeszowego, które zakazywało zbliżać się do trędowatego (por. Kpł 13,45-46), Jezus wyciągnął rękę, a nawet go dotknął. Ileż razy spotykamy biedaka, wychodzącego nam na spotkanie! Możemy być nawet szczodrzy, możemy mieć współczucie, ale zwykle go nie dotykamy. Dajemy mu pieniądze, ale unikamy dotknięcia jego ręki, rzucamy ją. I zapominamy, że jest to ciało Chrystusa! Jezus uczy nas, aby nie bać się dotykania ubogich i wykluczonych, bo On jest w nich obecny. Dotknięcie ubogiego może nas oczyścić z obłudy i uczynić nas niespokojnymi o jego stan. Dotknąć wykluczonego. (…).

Po uzdrowieniu trędowatego Jezus nakazuje mu, by nic nikomu nie mówił, ale „idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę za swe oczyszczenie, jak przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich” (w. 14). Ten nakaz Jezusa ukazuje co najmniej trzy rzeczy. Po pierwsze łaska, która w nas działa, nie szuka sensacji. Zazwyczaj działa po cichu i bez rozgłosu. Aby uzdrowić nasze rany i poprowadzić nas drogą świętości, działa ona cierpliwie, kształtując nasze serca na podobieństwo serca Pana, abyśmy coraz bardziej przyjmowali Jego myśli i uczucia. Po drugie dokonując oficjalnej weryfikacji dokonanego uzdrowienia przez kapłanów i składając ofiarę przebłagalną, trędowaty jest ponownie przyjęty do wspólnoty wierzących i do życia społecznego. (…) Tak jak sam błagał, jest teraz całkowicie oczyszczony! Wreszcie, pokazując się kapłanom, trędowaty składa wobec nich świadectwo o Jezusie i Jego mesjańskiej władzy (…).

Pomyślmy o nas, o naszych biedach, każdy ma swoją własną… pomyślmy szczerze. Ileż razy pokrywamy je obłudą „dobrych manier”. Właśnie wtedy musimy być sami, uklęknąć przed Bogiem i modlić się: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. I czyńcie to co wieczór, zanim udacie się do łóżka, co wieczór. A teraz wszyscy razem trzykrotnie powtórzmy tę piękną modlitwę „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Dziękuję!

Katecheza papieża Franciszka

22 czerwca 2016 roku

Tweety:

Maria P: Tak często używamy sformułowania „Bóg oczyszcza z grzechów”. Czy zastanawialiśmy się, jak głębokie znaczenie ma słowo „oczyszczenie”? Człowiek trędowaty prosi Jezusa o oczyszczenie, dodając słowa: „jeśli chcesz”. Jakże często to właśnie choroba jest narzędziem do oczyszczenia duszy człowieka z jego grzesznej słabości, przez cierpienie bowiem możemy w sposób szczególny zbliżyć się do Boga. Zawierzmy więc Bogu czas i miejsce uzdrowienia, pamiętając, że On sam wie, co jest dla nas najlepsze.

Renata B: Uznanie, że Bóg ma moc, wiąże się z uznaniem własnej słabości – własnych ograniczeń, co dziś uchodzi za tchórzostwo. Obecnie żyjemy w czasach, które narzucają nam, byśmy byli samowystarczalni, nieomylni, ale czy to wystarczy, by być szczęśliwym? Patrząc na wielu smutnych ludzi wokół nas, widzimy, że nie. Tylko Jezus daje pełne uzdrowienie i szczęście. Należy jednak pamiętać, że w ślad za trędowatym wpierw trzeba udać się do Jezusa i o nie poprosić.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *