Dwumiesięcznik dla chorych

Ewangelia miłosierdzia

Autor: , opublikowano: 26.07.2016

Ewangelia miłosierdzia

(…) Rozpoczynamy dziś rozważanie o tym, jak sam Jezus doprowadził miłosierdzie do całkowitej pełni. Jezus bowiem jest miłosierdziem Boga, które stało się ciałem. Miłosierdziem, które On zawsze wyrażał, wypełniał i przekazywał, w każdej chwili swego ziemskiego życia (…). Jezus ukazywał miłość otwartą na wszystkich, bez granic. Miłość czystą, bezinteresowną, absolutną. Miłość, która osiąga swój szczyt w ofierze krzyżowej. Tak, to prawda, Ewangelia jest naprawdę „Ewangelią miłosierdzia”, ponieważ Jezus jest miłosierdziem.

Wszystkie cztery Ewangelie zaświadczają, że Jezus przed podjęciem swej posługi zechciał przyjąć chrzest od Jana Chrzciciela (…). Wydarzenie to nadaje decydujący kierunek całej misji Chrystusa. (…) Po trzydziestu latach życia ukrytego w Nazarecie Jezus udał się nad Jordan (…), aby przyjąć chrzest. Zatem od samego początku swojej posługi objawił się jako Mesjasz, który bierze na siebie ludzką kondycję, poruszony solidarnością i współczuciem. Jak sam stwierdził w synagodze w Nazarecie, utożsamiając się z proroctwem Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana” (Łk 4,18-19).

To wszystko, czego Jezus dokonał po chrzcie było realizacją programu początkowego – aby do wszystkich zanieść miłość Boga, który zbawia. Jezus nie przyniósł nienawiści, wrogości, ale przyniósł miłość; miłość wspaniałą, serce otwarte dla wszystkich, dla nas wszystkich; miłość, która zbawia. On stał się bliźnim ludzi ostatnich, przekazując im Boże Miłosierdzie, które jest przebaczeniem, radością i nowym życiem. Syn posłany przez Ojca prawdziwie jest początkiem czasu miłosierdzia dla całego rodzaju ludzkiego! Osoby obecne na brzegu Jordanu nie zrozumiały natychmiast doniosłości gestu Jezusa. Sam Jan Chrzciciel był zdumiony Jego decyzją (…). Ale nie był zdumiony Ojciec Niebieski! Z wysoka odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Mk 1,11). W ten sposób Ojciec potwierdził drogę, jaką podjął Syn jako Mesjasz, podczas gdy Duch Święty spoczął na Nim jakby gołębica. W ten sposób, że tak powiem, Serce Jezusa bije zgodnym rytmem z Ojcem i Duchem Świętym, ukazując wszystkim ludziom, że zbawienie jest owocem Bożego Miłosierdzia.

Możemy kontemplować jeszcze wyraźniej wielką tajemnicę tej miłości, kierując spojrzenie ku ukrzyżowanemu Jezusowi. Umierając niewinny za nas grzeszników, błagał Ojca: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). To na krzyżu Jezus ukazuje miłosierdziu Ojca grzech świata – grzechy nas wszystkich – moje, twoje, wasze i na krzyżu ukazuje go Ojcu, a wraz z nim wszystkie nasze grzechy. Nic i nikt nie jest wykluczony z tej ofiarniczej modlitwy Jezusa. Oznacza to, że nie powinniśmy się obawiać uznania siebie za grzeszników i wyznania naszej grzeszności, ale jakże często oskarżamy innych, a ty? Każdy z nas powinien postawić sobie pytanie: „Skoro ten ktoś jest grzesznikiem, to kim jestem ja?”. Wszyscy jesteśmy grzesznikami, ale wszyscy otrzymujemy przebaczenie, gdyż każdy grzech został zabrany przez Syna na krzyż (…). Sakrament pojednania uobecnia dla każdego moc przebaczenia wypływającą z krzyża i odnawia w naszym życiu łaskę miłosierdzia, jaką nabył dla nas Jezus! Nie powinniśmy się lękać naszej nędzy: każdy z nas ma swoje własne. Moc miłości Ukrzyżowanego nie zna przeszkód i nigdy się nie wyczerpuje. A to miłosierdzie anuluje nasze biedy.

Najmilsi, w obecnym Roku Jubileuszowym prośmy Boga o łaskę doświadczenia mocy Ewangelii: Ewangelii miłosierdzia, która przekształca, która wprowadza do serca Bożego, która uzdalnia nas do przebaczenia i postrzegania świata z większą dobrocią. Jeśli przyjmiemy krzyż Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego, to całe nasze życie będzie ukształtowane przez moc Jego odnawiającej miłości.

Katecheza papieża Franciszka

6 kwietnia 2016 roku.

TWEET: Miłosierdzie Boga objawione w Jezusie jest dla nas niezrozumiałe, bo umiemy kochać za ,,coś”, a Jego miłość jest całkowicie bezinteresowna. Właśnie dlatego jako chrześcijanie powinniśmy być ludźmi szczęśliwymi, bo nawet jak nikt tu na ziemi, tak po ludzku nie okazuje nam miłości, to i tak jesteśmy kochani przez Boga. Miłością wieczną, niezmienną, pełną miłosierdzia i ciepłego spojrzenia.

Renata Bafia, Urzędnik Administracji Samorządowej w Zakopanem.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *