Dwumiesięcznik dla chorych

Kobieta z Bingen

Autor: , opublikowano: 17.10.2014

Kobieta z Bingen

Właściwa interpretacja owianych legendą, starożytnych pism sybilińskich była dla pogańskiego świata nie lada wyzwaniem. Odkrycie ich tajemnicy w trudnych dziejowych chwilach decydowało nawet o być albo nie być całego Imperium Rzymskiego. Swoją drogą chrześcijanie nie gęsi i swój pogląd na tę sprawę mają. Odkryli w niej pierwiastki prawdy, światło betlejemskiej gwiazdy prowadzącej pogan do Prawdy. Owszem, trzeba było czekać, by zobaczyć to, co do tej pory było niewyobrażalne… Dzień, w którym porodziła Ta, która miała porodzić (por. Ap 12,4). Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że sybilińska misja została zakończona. W pewnym sensie tak, to koniec. W innym – początek prowadzącego do Boga przebudzenia, które stało się faktem w „nadreńskiej Sybilli”, św. Hildegardzie z Bingen.

Z dedykacją: „dla Boga”

Święta Hildegarda urodziła się w 1098 roku w Böckenheim k. Alzey w zachodnich Niemczech. Była dziesiątym i ostatnim dzieckiem szlachetnie urodzonych Hildeberta i Mechtyldy. „Małą dziesięcinę” rodzice od powicia ofiarowali Bogu, kształtując jej umysł w głęboko religijnym duchu. Wyrazem właściwego wychowania i działania Bożej łaski w świętej z Bingen były niezwykłe uzdolnienia, inteligencja i prorocze wizje, których doświadczała już od trzeciego roku życia. Niedługo potem została oddana pod opiekę Jutty, pobożnej arystokratki żyjącej na sposób eremicki przy benedyktyńskim klasztorze w Disibodenbergu, w którym fundament intelektualnego i duchowego wychowania oparty był na lekturze Pisma Świętego i regule św. Benedykta.

Wiedza przekazywana przez miłość

Niemniej jednak św. Hildegarda pragnęła zdobyć także wszechstronną wiedzę z innych dziedzin ludzkiej nauki i kultury. Dzięki zaangażowaniu w to dzieło jej kierownika duchowego, benedyktyńskiego mnicha Volmara, święta z Bingen zetknęła się m.in. z literaturą minionych epok, w tym także z nauczaniem ojców Kościoła i literaturą piękną. Nie obce jej były także podstawy języka łacińskiego, filozofii i matematyki. Umiała pisać i komponować muzykę, której piękno wypełniało eremicki klasztor, dowodząc w ten sposób jej artystycznego kunsztu i kompozytorskiego geniuszu. Interesowała się także zielarstwem i medycyną, których znajomość wykorzystywała w leczeniu przebywających w przyklasztornym szpitalu chorych. Okazywane im współczucie było bez wątpienia świadectwem umiłowania Boga i człowieka, które poprzez znoszenie w cierpliwości własnej niemocy otrzymywało charakterystyczny ślad.

Świętość i radykalizm Jutty w połączeniu z rosnącą sławą „nadreńskiej Sybilli” sprawiły, że do ustronnego eremu zaczęły napływać kolejne nowicjuszki pragnące klasztornych dobrodziejstw. Siłą rzeczy pustelnia stała się żeńskim konwentem, co w rezultacie doprowadziło do administracyjnych roszad, które w późniejszym czasie spędzały sen z powiek św. Hildegardzie.

Prawdziwe przebudzenie

Od 1136 roku, w którym zmarła Jutta, życie świętej z Bingen nabrało nowego rozpędu. Wpierw jednogłośnie przez wszystkie siostry zgromadzenia została wybrana ksienią konwentu, zaś pięć lat później otrzymała objawienie, które – jak sama przyznała – zmieniło jej dotychczasowe patrzenie na Boga i Jego stworzenie. W przeżytej wizji św. Hildegarda usłyszała przynaglenie do napisania teologiczno-duchowego dzieła traktującego o właściwym rozumieniu symboliki i znaczenia religijnych tekstów, które choć zgodne w całości z nauczaniem Kościoła wykraczały daleko poza dotychczasowe ujęcia tematu.

Zupełnym novum, które św. Hildegarda zaproponowała średniowiecznej epoce, było także pozytywne spojrzenie na ludzką seksualność, a przede wszystkim ukazanie piękna przeżywania kobiecości. W dotychczasowym rozumieniu zagadnienia przebywające w konwentach mniszki pouczano o niższości wobec mężczyzn, co łączyło się również z niewłaściwym rozumieniem grzechu. W nowym ujęciu święta z Bingen odkryła prawdę o pięknie ludzkiego życia oraz triumfie w świecie Boga, który daje człowiekowi radość jako owoc swojego zwycięstwa. Zachwycony Boskim rozumieniem poruszanych kwestii papież Eugeniusz III na synodzie w Trewirze uznał pisma za autentyczne i polecił, by ich sława rozchodziła się także poza granicami kraju.

Przejście przez Morze Czerwone

Jednak największego exodusu, na blisko 30 lat przed śmiercią, św. Hildegarda dokonała, przenosząc żeński klasztor z Disibodenbergu na oddalone o kilkadziesiąt kilometrów wzgórze Rupertsbergu. Była Mojżeszem, który mimo sprzeciwów faraona i wewnętrznych nieporozumień wspólnoty Izraela przeprowadził powierzony sobie lud na drugi brzeg. Analogiczne sprzeciwy benedyktyńskich mnichów i zbytnie przywiązanie do wygód przez niektóre klasztorne mniszki nie mogły być wystarczającym orężem w walce o nową fundację. Niezłomny hart ducha i pewność realizacji Bożego planu sprawiły, że święta z Bingen stała się pierwszą średniowieczną założycielką żeńskiego konwentu.

Widząc prawdziwy rozwój klasztornego życia, św. Hildegarda postanowiła założyć kolejną fundację, tym razem lokowaną na prawym brzegu Renu. Jak się jednak okazało, to nie był koniec, lecz początek… ewangelizacji miast i wsi, królów i władców. Ewangelizacji słowem i piórem, która i dziś składa świadectwo o niezakończonej misji „nadreńskiej Sybilli”.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *