Dwumiesięcznik dla chorych

Kraj 80 języków

Autor: , opublikowano: 05.11.2014

Kraj 80 języków

Z ks. Wiesławem Święchem, sercaninem pracującym w Finlandii, rozmawia ks. Piotr Chmielecki SCJ z Sekretariatu Misji Zagranicznych.

Czy to prawda, że Finowie to smutny naród?

Ze swojego już prawie 30-letniego doświadczenia pracy tam nie powiedziałbym, że Finowie są smutni, oni są po prostu inni. Na pewno wpływają na to uwarunkowania klimatyczne, socjalne czy społeczne. Nawet geografia ma duże znaczenie, bo Finlandia jest krajem większym od Polski, ale zamieszkałym tylko przez 5,5 miliona mieszkańców, skupionych głównie na południu kraju. Finowie nie są wylewni, lecz dużo bardziej powściągliwi niż Polacy czy mieszkańcy Południa. Ich otwarcie na drugiego człowieka to jednak kwestia czasu. Przyjaźń z nimi wygląda dokładnie tak samo jak w innych krajach Europy.

Czytałem kiedyś o pewnym afrykańskim narodzie, w którego słowniku nie ma „owcy” czy „baranka”. Wypasa się tam świnie, dlatego też w Ewangelii baranka zastąpiła świnia – „oto Świnia Boża”… Czy do mentalności fińskiej trzeba jakoś szczególnie „dostosowywać” Ewangelię?

Nie ma takiej potrzeby. Finlandia należy do krajów, które nazywamy Zachodem. Oczywiście, jeżeli mówimy o samym języku, to fiński bardzo różni się od języków krajów skandynawskich (języki germańskie), bo należy do rodziny języków ugrofińskich. Chrześcijaństwo dotarło do Finlandii w 1155 roku dzięki bp. Henrykowi, który przybył ze Szwecji.

Dlaczego Finlandię nazywamy krajem misyjnym?

Musimy dokonać pewnego rozróżnienia. Misję pierwotną, czyli do tych, którzy nie słyszeli o Chrystusie, nazywamy ad gentes. Finlandia jest krajem chrześcijańskim. Pamiętam, że w latach 50., 60. i 70. stawiano to pytanie. Do Kościoła luterańskiego należy w tej chwili 83% ludności. Jeszcze 15 lat temu ponad 90% populacji było luteranami. Trudno w takiej sytuacji mówić o misji ad gentes. Możemy mówić o misji w Finlandii, bo katolicy stanowią tam niewielką grupę (0,2% populacji) mieszkającą w dużym rozproszeniu. Przede wszystkim posługujemy mieszkającym tam katolikom. Konwersje (przejście na katolicyzm) dokonują się, kiedy ktoś sam się do nas zgłasza i przechodzi odpowiednie przygotowanie.

Czy często miał Ksiądz do czynienia z konwersją na katolicyzm? Jak wygląda przygotowanie osoby, która pragnie wstąpić do Kościoła katolickiego?

Prawie każda parafia prowadzi tzw. kurs informacyjny, który trwa cały rok. Zaczyna się on zazwyczaj pod koniec sierpnia, kiedy kończą się wakacje szkolne. Zadaniem kursu jest zapoznanie z nauką, liturgią i życiem Kościoła katolickiego. Kurs jest oczywiście bezpłatny i otwarty. W zeszłym roku w Helsinkach było tak dużo chętnych do wzięcia udziału w kursie, że nie mieścili się w sali parafialnej. Było około 60 osób, na nasze warunki to jest bardzo dużo (śmiech). Ludzie przychodzą, bo chcą poznać Kościół katolicki. My też nie przyjmujemy do wspólnoty ludzi z ulicy. Był taki czas, kiedy luteranie wprowadzili kapłaństwo kobiet i wtedy przychodzili do nas ludzie, którzy chcieli „zapisać się” do nas, bo ta decyzja ich Kościoła im nie odpowiadała. Na takie konwersje się nie zgadzamy. Przynajmniej rok trzeba w takim przygotowaniu uczestniczyć. Po spotkaniach wspólnych prowadzone są też rozmowy indywidualne z osobami, które chcą wstąpić do Kościoła katolickiego. Każda historia człowieka, który przychodzi do nas, jest inna, często niezwykła… Ciekawostką jest to, że nasz obecny biskup – ks. Teemu Sippo SCJ to konwertyta, który przeszedł na katolicyzm w czasie nauki w liceum.

Kościół katolicki w Finlandii może pochwalić się sporym wzrostem liczby wiernych, a szczególnie kiedy przeliczymy to na procenty, to będzie pewnie w czołówce światowej. Jak to możliwe?

To prawda, że tamtejszy Kościół katolicki rośnie, tylko musimy zdać sobie sprawę, o jakich ilościach mówimy, bo to nie są miliony… Warto sobie uświadomić, że cała Finlandia to diecezja Helsinki. Obecnie mamy „zapisanych” 12 tysięcy wiernych. Praktycznie połowa z nich to obcokrajowcy. W latach 80. Finlandia przyjęła 1000 uchodźców z Wietnamu, a spośród nich połowa to katolicy. W ostatnich latach trwania praktycznie ciągłej wojny w Iraku przyjechało stamtąd sporo chrześcijan, a wielu z nich to Chaldejczycy. Inne znaczne grupy to Filipińczycy, hiszpańskojęzyczni i Birmańczycy. Oczywiście znacząca grupa katolików to Polacy, którzy przyjeżdżają do Finlandii głównie ze względu na pracę.

Ilu językami należałoby się posługiwać, żeby do każdego katolika w Finlandii mówić w jego ojczystym języku?

W Turku, gdzie pracuję, należało opanować 60 języków, a w Helsinkach, gdzie pracowałem przed laty, ta liczba wzrasta nawet do 80. Tak jak jednak mówiłem, my pracujemy dla fińskiej wspólnoty katolików, więc liturgia, kazania, katecheza itd. są po fińsku, a częściowo po szwedzku, który jest drugim językiem urzędowym w Finlandii. Nie ma u nas czegoś takiego jak „misja polska”, które możemy spotkać w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. W języku fińskim są „główne” Msze św. w niedzielę. Natomiast niedzielna Msza św. wieczorna w naszych parafiach jest celebrowana w języku angielskim.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *