Dwumiesięcznik dla chorych

Maryja tuląca Orła Białego

Autor: , opublikowano: 20.11.2018

Maryja tuląca Orła Białego

Gdy w naszych wędrówkach i pielgrzymkach zbliżymy się do Lichenia, sanktuarium wyłania się na horyzoncie już kilka kilometrów przed samym miejscem, w którym jest zbudowane. Stojąc na placu przed jego fasadą, zostajemy ogarnięci potęgą gmachu. Bazylika licheńska jest siódmą co do wielkości świątynią w Europie, a jedenastą na świecie. Jej długość wynosi 139 m, szerokość fasady 162 m, a wysokość, łącznie z krzyżem na wieży, 144 m. Wybudowana została w latach 1994-2004.

Cudowne ocalenie żołnierza

Jaka jest geneza tego miejsca? Wszystko zaczęło się w czasach, kiedy Polski nie było na mapach świata, kiedy dokonały się rozbiory, a Polacy byli gotowi w każdym, kto dawał chociaż cień wiary, szukać nadziei, że ojczyzna się odrodzi. Tak było z tymi, którzy uwierzyli Napoleonowi i włączyli się w jego podbój Europy. Jednym z kulminacyjnych momentów tamtych lat był rok 1813 i bitwa narodów pod Lipskiem. Pewien jej uczestnik, żołnierz Tomasz Kłossowski, został śmiertelnie ranny na polu bitwy. Kiedy leżał na ziemi, bez jakiejkolwiek szansy na ratunek, zaczął się gorliwie modlić do Matki Bożej, prosząc o pomoc, ściskając jednocześnie medalik, który nosił na szyi. Zobaczył wówczas idącą po pobojowisku piękną kobietę w amarantowej sukni, ze znakiem Orła Białego na piersi. Gdy podeszła bliżej, rozpoznał w niej Matkę Bożą, która obiecała mu, że wróci do domu. Poleciła jednak, aby po powrocie odnalazł wizerunek najwierniej Ją przedstawiający i umieścił go w miejscu publicznym, aby ludzie się o nim dowiedzieli.

W poszukiwaniu wizerunku Matki Bożej

Kłossowski ocalał i powrócił do ojczyzny. Osiedlił się we wsi Izabelin, znajdującej się niedaleko Lichenia. Wybudował tam kuźnię i pracował jako kowal. Pielgrzymował także do wielu miejsc kultu maryjnego, modlił się przed licznymi Jej obrazami, ale żaden nie przedstawiał Matki Bożej takiej, jaką widział na polu bitwy. Poszukiwania zajęły mu 23 lata. W 1836 roku wybrał się na pielgrzymkę do Częstochowy. W drodze powrotnej, we wsi Lgota pod Częstochową, zobaczył grupkę pielgrzymów modlących się przed obrazem Maryi w przydrożnej kapliczce. Przedstawiał on Matkę Bożą z Orłem Białym na piersi, którą widział w czasie swojego objawienia. Za pozwoleniem właściciela zabrał obraz i powiesił go w swoim domu. Wizerunek był niewielki, miał wymiary zaledwie 9,5 na 15,5 cm. Przez lata Kłossowski modlił się przed nim prywatnie. Jednak podczas ciężkiej choroby (w 1844 roku) Maryja przypomniała mu o swojej woli, by publicznie była czczona. Cudownie uzdrowiony Tomasz umieścił obraz na drzewie w lesie grąblińskim, spełniając prośbę Maryi sprzed 36 lat.

Objawienia Matki Bożej w lesie grąblińskim

Po śmierci Tomasza jedyną osobą, która pamiętała o obrazie w leśnym gąszczu, był pasterz Mikołaj Sikatka. To jemu w latach 1850-1852 kilkakrotnie ukazywała się Matka Boża i właśnie jego wybrała na swego posłańca. Przekazywał on ludziom Jej nawoływania do nawrócenia i modlitwy, szczególnie różańcowej. Maryja obiecywała Polakom opiekę w najtrudniejszych chwilach. Widocznym potwierdzeniem Jej słów był Orzeł Biały tulony przez Nią do piersi. Mikołaj usłyszał także od Maryi przesłanie dotyczące obrazu: „Gdy nadejdą ciężkie dni, ci, którzy przyjdą do tego obrazu, będą się modlić i pokutować, nie zginą. Będę uzdrawiać chore dusze i ciała. Ile razy ten naród będzie się do mnie uciekał, nigdy go nie opuszczę, ale obronię i do swego Serca przygarnę jak tego Orła Białego. Obraz ten niech będzie przeniesiony w godniejsze miejsce i niech odbiera publiczną cześć. Przychodzić będą do niego pielgrzymi z całej Polski i znajdą pocieszenie w swych strapieniach. Ja będę królowała memu narodowi na wieki. Na tym miejscu wybudowany zostanie wspaniały kościół ku mej czci. Jeśli nie zbudują go ludzie, przyślę aniołów i oni go wybudują”.

Przeniesienie obrazu do Lichenia

Gdy zaczęły spełniać się zapowiedzi Matki Bożej dotyczące epidemii, m.in. cholery i ospy, ale także o ratunku, jaki przynosi modlitwa i zawierzenie Bogu przez Maryję, ludzie przypomnieli sobie o słowach Mikołaja. Pielgrzymowali z okolic, ale także z całej Polski, której nie było wtedy na mapie, doznając uzdrowień i wysłuchania w swoich modlitwach.

Nagły wzrost popularności obrazu sprawił, że w 1852 roku został on przeniesiony do kaplicy, a następnie do kościoła parafialnego pw. św. Doroty w Licheniu. Tam przebywał przez 150 lat. W czasie II wojny światowej wizerunek został ukryty, a Niemcy zrobili w kościele miejsce obozowe dla Hitlerjugend, dewastując wnętrze świątyni i profanując znajdujące się tam obiekty sakralne. W pamięci ludzkiej zachowały się jednak wspomnienia, które mówiły o tym, jak Bóg i Maryja bronili „swojego” miejsca, zsyłając na profanatorów strach, a nawet śmierć.

Wymowa obrazu

Sam wizerunek pochodzący z II połowy XVIII wieku to kopia obrazu Matki Bożej z Rokitna z XVI wieku ze szkoły niderlandzkiej. Zadziwia jednak powtarzający się w czasach niewoli motyw Maryi tulącej Orła Białego oraz napis: „Daj, Panie, pokój dniom naszym”, które w swojej genezie sięgają króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Przypuszcza się, że obraz licheński powstał w czasach konfederacji barskiej, kiedy stał się niejako wizytówką walczących. W czasach zniewolenia musiał być niezwykłym znakiem nadziei dla Polaków, którzy mieli dodatkowy motyw, by zawierzać się Maryi.

Wdzięczni za niepodległość i wolność naszej ojczyzny winniśmy się starać poznawać takie miejsca jak Licheń i wsłuchiwać się w ich przesłanie. Prośmy Maryję, która tuliła do swego serca Orła Białego w czasach niewoli, byśmy coraz lepiej Ją poznawali i by otaczała nas swoją opieką także dziś.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *