Dwumiesięcznik dla chorych

Miłosierni jak Ojciec!

Autor: , opublikowano: 28.12.2015

Miłosierni jak Ojciec!

Z inicjatywy papieża Franciszka w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, 8 grudnia br. zainaugurowany zostanie w Kościele Rok Miłosierdzia. Potrwa on do Niedzieli Chrystusa Króla Wszechświata, która przypada 20 listopada 2016 roku. Mottem tego Roku będą słowa Chrystusa: „Bądźcie miłosierni jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36).

Jezus objawia Ojca pełnego miłosierdzia

Jedna z najbardziej wzruszających przypowieści o miłosiernym Samarytaninie jest tak naprawdę obrazem samego Chrystusa, który jak ten Samarytanin przychodzi na świat i pochyla się nad znękaną ludzkością, nad każdym człowiekiem, a zwłaszcza tym porzuconym, poranionym, osamotnionym w swej niedoli. To On powodowany współczuciem bierze na ramiona znękanego człowieka i przenosi do gospody, aby dalej powierzyć go opiece gospodarza. Bóg, który przychodzi do nas w swoim Synu, potrafi się wzruszyć losem człowieka, zatrzymać się przy nim, okazuje mu bezinteresowną miłość, która nie liczy się z żadną ofiarą, bo przecież On „nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał…” (Rz 8,32). Czy nie za taką właśnie miłością tęskni każde ludzkie serce, znękane, samotne i ogarnięte smutkiem z powodu różnych problemów, niedostatków, czy w końcu własnej słabości i grzechu?

Miłosierdzie zamiast śmierci

Pewnego razu sprawiedliwi faryzeusze przyprowadzają do Jezusa kobietę pochwyconą na cudzołóstwie, którą zgodnie z nakazem prawa należy ukamienować. Pytają jednak o sąd Jezusa, aby wystawić Go na próbę. Jezus odwołuje się wówczas do sumień faryzeuszy: „Kto z was jest bez grzechu – niech pierwszy rzuci kamień” (por. J 8,7). Cały dramat tej sytuacji polega na tym, że tu nie ma niewinnych: nie tylko kobieta zasługuje na śmierć, ale i wszyscy pozostali, bo też są grzesznikami. Ta scena pokazuje bezradność człowieka wobec grzechu. Jedyne wyjście, jakie ludzie proponują, to kamienie, śmierć… A Bóg nie chce śmierci grzesznika! Pragnie, by się nawrócił i miał życie (por. Ez 33,11).

Ta scena ma jeszcze inny wymiar. Czy zastanawialiśmy się kiedyś, jak czuła się ta grzeszna kobieta, postawiona na środku wobec tłumu sprawiedliwych Żydów? Jest świadoma swojej beznadziejnej sytuacji, bo za chwilę zostanie ukamienowana. Umrze jako publiczna grzesznica, potępiona przez ludzi i przez prawo. Panicznie boi się śmierci, ale może jeszcze bardziej wiecznego potępienia. Myślę, że Jezus jako jedyny potrafił ogarnąć ogrom jej cierpienia.

Bóg zna naszą niedolę spowodowaną grzechem, słabością, wie, jak bardzo jesteśmy zawstydzeni, upokorzeni własnym upadkiem, jak boli nas sumienie z powodu świadomości popełnionego zła, a równocześnie jesteśmy zupełnie bezradni i bezsilni.

Tylko Bóg ma skuteczne lekarstwo na tę naszą nędzę. Tylko On może nam powiedzieć: „Ja ciebie nie potępiam! Ale idź i odtąd już nie grzesz!”. Tylko Bóg, albo w Jego imieniu kapłan, może powiedzieć: „Odpuszczają ci się Twoje grzechy!”. Pamiętajmy, że nie ma takiego grzechu, którego Bóg by nam nie odpuścił, jeśli tylko szczerze żałujemy.

Jezus uczy nas postawy miłosiernej

Bóg nam przebacza, ale oczekuje tego samego od nas: miłosierdzia wobec bliźnich. Jezus uczy nas takiej postawy przez przypowieści. Pamiętamy opowiadanie o królu, który rozliczał się ze swoimi dłużnikami. Był bardzo łaskawy dla jednego z nich, ale bardzo się rozgniewał, gdy ten nie potrafił darować małej sumy swojemu dłużnikowi. Zatem otrzymując przebaczenie, nie możemy okazywać twardego serca wobec bliźnich. Papież Franciszek podpowiada nam, że postawy miłosierdzia trzeba się uczyć, a najlepszym sposobem jest słuchanie, rozważanie słowa Bożego, bo ono uzdalnia nas, daje moc do okazywania miłosierdzia.

Przez nas Bóg okazuje miłosierdzie

Jezus pragnie też, abyśmy świadczyli miłosierdzie bliźnim poprzez drobne gesty. W Psalmie 41 znajdujemy takie wzruszające słowa: „Pan go (chorego) pokrzepi na łożu boleści, podczas choroby poprawi mu posłanie”. Bóg poprzez ludzi opiekuje się chorymi, troszczy się o jedzenie dla nich, o to, by miały czysty pokój i łazienkę, zasłane łóżko. Bóg potrzebuje naszych rąk, by okazywać miłosierdzie. Jeszcze mocniej potwierdza to Jezus w Ewangelii, gdy mówi: „byłem chory, a odwiedziliście Mnie” (Mt 25,36). Znajoma pani, poruszająca się na wózku inwalidzkim, przepraszała mnie, że czasem zadzwoni, by porozmawiać. Dla usprawiedliwienia dodała, że cały dzień tkwi sama w pustych czterech ścianach, dlatego nawet krótka rozmowa daje jej wielką radość.

Łaska odpustu

Rok Miłosierdzia umożliwia nam zyskanie łaski odpustu. Papież Franciszek prosto tłumaczy jego sens. „W Sakramencie Pojednania Bóg przebacza grzechy, lecz negatywny ślad, spowodowany przez te grzechy w naszym postępowaniu i w naszych myślach, pozostaje. Miłosierdzie Boże staje się odpustem Ojca, który poprzez Kościół dosięga grzesznika, któremu udzielił już przebaczenia i uwalnia go od każdej pozostałości skutków grzechu”. Skorzystajmy w Roku Miłosierdzia nie tylko z sakramentalnej łaski spowiedzi, ale również z łaski odpustu.

Ludzie chorzy, starsi i samotni, którzy nie są w stanie wyjść z domu, aby udać się do wyznaczonych świątyń, mogą zyskać odpust, gdy z wiarą i radosną nadzieją przeżywać będą swoje cierpienie, gdy przyjmą Komunię Świętą lub będą uczestniczyć we Mszy Świętej i w modlitwie wspólnotowej, również za pośrednictwem środków przekazu.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *