Dwumiesięcznik dla chorych

na dobry początek

Autor: , opublikowano: 09.08.2013

na dobry początek

Cieplejsza pogoda sprzyja tłumom nie tylko na plażach i nad rzekami, ale również na ulicach. Na ulicach wypełniających się tymi, którzy by wyjść, wyjechać na spacer czy załatwić sprawy niecierpiące zwłoki, często potrzebują asystencji drugiego człowieka. Osoby niepełnosprawne stanowią ponad 12% polskiego społeczeństwa, spora część z nich wymaga stałej opieki. Jak sobie radzą?

Inspiracją do podjęcia tego tematu na łamach „Wstań” stała się pani Elżbieta Rajczak z Warszawy. Niepełnosprawna ruchowo kobieta sama organizuje wokół siebie wolontariuszy, którzy będą chcieli stać się jej nogami, rękami… a często kimś więcej. Wspiera różnorodne akcje społeczne i charytatywne mające na celu nie tylko zaowocować konkretną pomocą asystencką, ale i budzić świadomość, że bez naszej pomocy niektórzy nie będą mogli w miarę sprawnie funkcjonować. Jak sama mówi, punkt widzenia zmienia się w zależności od punktu siedzenia, więc często sadza pełnosprawnych ruchowo na wózek inwalidzki i zaprasza na przejażdżkę po Warszawie. Istny tor przeszkód. Świadectwo jednego z jej wolontariuszy – Michała – zamieściliśmy w „Temacie z okładki”.

Polecam również wywiad z s. Teresą Pawlak, albertynką opiekującą się chorymi współsiostrami. Opowiada ona nie tylko o swoich doświadczeniach, lecz daje też garść wskazówek, aby nasza pomoc niepełnosprawnym była bardziej efektywna.

Jak pomagać by nie ubezwłasnowolnić? Gdzie leży granica pomiędzy konieczną pomocą a zwyczajnym wyręczaniem? A bezinteresowna pomoc? Czy może przynosić satysfakcję? O pułapce pomagania bardziej sobie niż innym pisze Aneta Pisarczyk, psycholog.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *