Dwumiesięcznik dla chorych

na dobry początek

Autor: , opublikowano: 27.03.2014

na dobry początek

Prawie codziennie oglądam wieczorne serwisy informacyjne. Choć słowo „informacyjne” pasuje coraz bardziej jak pięść do nosa. Bo informacje zostają wypchnięte przez ściskające za i tak ściśnięte już serce historie pomyłek medyków, za które ktoś zapłacił życiem bądź w optymistycznej wersji – „jedynie” zdrowiem. Wieczorne „Fakty” czy „Wiadomości” nie są dziś „całą prawdą”, lecz dwudziestoparominutowym seansem wzbudzania przeróżnych emocji. Tak, całą dobę. I wcale nie chodzi o sąd, czy tak można, czy nie, lecz o zdanie sobie sprawy, z czym dzisiejszy sposób funkcjonowania serwisów informacyjnych zostawia człowieka. Czy pozwala mu na interpretację wydarzeń? Wątpię.

Dziś po 20.00 każdego wieczoru czuję się okradziony z nadziei. Z nadziei na dobro, na lepsze, na zwyczajne-niezwyczajne ludzkie nawrócenie. Bo czy zemsta kiedykolwiek będzie w stanie zadośćuczynić sprawiedliwości? A lekarza, który źle odebrał poród, warto jeszcze szanować? A co ze sławnym mordercą, który po 25 latach wyszedł na wolność? Pewnie i Bóg już na niego patrzeć nie może, skoro i my okulary nienawiści dajemy sobie założyć. Czy zatem kochać na oślep?

Ksiądz Jan Kaczkowski ma raka. Ludzie z Hospicjum dla Dzieci ALMA SPEI kilka razy w tygodniu jeżdżą do prawie sześcioletniego Danielka z uszkodzonym mózgiem, który nigdy nie będzie jak jego rodzeństwo. Co ich łączy? Zdolność spojrzenia prawdzie w oczy i jedno ważne pytanie. Zamiast słynnego „dlaczego?”, szukają odpowiedzi na „do czego?”. Czemu to wszystko służy? Jakie dobro z tego wyciągnąć? A co najlepsze: znaleźli odpowiedź!

Jeden komentarz

Dołącz do dyskusji!

  1. m

    właśnie od kilku lat zrezygnowałam z oglądania telewizji,
    czasem nadzieja jest jedenym, co człowiek posiada

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *