Dwumiesięcznik dla chorych

Namasté – lek na smutek

Autor: , opublikowano: 12.10.2012

Namasté – lek na smutek

Czymś naturalnym w Indiach jest pozdrowienie namasté. To prosty gest złożonych dłoni i lekki ukłon w stronę spotkanej osoby czynione na powitanie. Ludzi tak się pozdrawiających można spotkać na ulicy, w szkole, kościele, świątyni i w domu. Jednym słowem: wszędzie. Ten piękny gest wraz z wypowiadanym słowem namasté jest jakby błogosławieństwem i wyrazem wielkiego szacunku oddawanego drugiej osobie. Jak to zauważyłem podczas mojej trzyletniej pracy w Indiach, namasté mówi się wszystkim, którzy zwracają się do ciebie lub przychodzą w potrzebie. Dosłownie wszystkim. Każdy na to zasługuje i tym samym się odwzajemnia.

W praktyce

Przypomniałem sobie o tym zwyczaju podczas mojej ostatniej wizyty w Indiach. Pojechałem tam na kilka dni, aby poprowadzić rekolekcje dla naszych sercańskich kandydatów do ślubów wieczystych. Na lotnisku, jak i w domu, zostałem powitany tym pięknym gestem namasté. Ten prosty gest złożonych dłoni, trzymanych na sercu, uczyniony z dużym respektem, ma bardzo wymowne znaczenie. Jest to gest zaproszenia, dobroci i otwartości. To gest zauważenia obecności drugiej osoby i oddania jej szacunku. Słowo namasté w sanskrycie ma znaczenie „ukłonu i uniżenia” przed drugą osobą. Słowo namaha w dosłownym znaczeniu na ma znaczy „nie ja”. To tyle, co uniżenie się w obecności drugiego człowieka i uznanie jego godności jako osoby.

Dotknąć duszę

Trzeba jednak pamiętać, że gest złożonych na sercu dłoni, ukierunkowanych na tzw. trzecie oko na czole, ma moc „dotknięcia duszy”. Ludzie w Indiach wierzą, że prawa ręka, która reprezentuje nadprzyrodzoność, w dotknięciu z lewą, która uobecnia ziemskość, stanowią doskonałą jedność. Ręce złożone w taki właśnie sposób symbolizują harmonię świata nadprzyrodzonego i ziemskiego w nas. Gest złożenia rąk w obecności drugiej osoby oznacza zauważenie i wyznanie takiej bosko-ludzkiej harmonii w drugiej osobie.

Ten piękny zwyczaj namasté jest praktykowany w całych Indiach. Na północy i południu, w wiosce czy w mieście – nie ma to znaczenia – ludzie pozdrawiają się tym gestem. Jest on używany przez młodych i starszych, bogatych i biednych, z niskiej lub wysokiej kasty. Namasté jednoczy ludzi Indii i wszystkich, którzy tu przyjeżdżają.

Myślę, że prawdziwe spotkanie ludzi następuje tylko wtedy, gdy oni tego chcą i są do tego przekonani. Takie spotkanie nie ma tylko charakteru fizycznego, ale odbywa się również na płaszczyźnie mentalnej. Jest to również spotkanie myśli i uczuć. Namasté jest takim zaproszeniem do spotkania, nie tylko na poziomie fizycznym, ale i duchowym. Zaproszeniem do prawdziwej przyjaźni i szacunku.

Zamiast „dzień dobry”

W Polsce pozdrawia i błogosławi się ludzi zupełnie inaczej. Inaczej nie znaczy gorzej. Gdy spotykamy znajomych, mówimy „dzień dobry”, czasami jest to tylko skinienie głowy lub przyjazny ruch ręką. Gdy jest to droga nam osoba, pozdrawiamy ją pocałunkiem lub miłym słowem. Czasem bardziej, a czasem mniej…

Na Filipinach zaś pozdrawiamy się pytaniem: As aka man? – „gdzie idziesz” lub „gdzie byłeś”. Na to pytanie niekoniecznie trzeba odpowiadać słowami. Wystarczy miły uśmiech lub pokazanie ręką przed siebie… Nie ważne więc, jakich słów czy gestów używamy na powitanie, istotne jest jednak to, aby zauważyć drugiego człowieka i okazać mu szacunek.

Mówiąc o uśmiechu, trzeba przyznać, że jest on codziennością na Filipinach. „Uśmiech buduje pokój i łamie wszelkie bariery…” To powiedzenie jest zauważalne tutaj na każdym kroku. Pinoy (bo tak tutaj potocznie nazywa się Filipińczyka) śmieje się zawsze: w domu, w autobusie i na ulicy. Gdy jest do tego powód lub nie, np. podczas stłuczki samochodowej na ulicy lub gdy się krępuje… a więc zawsze i wszędzie. Gdy nie wiesz, co zrobić lub jak się w danym momencie zachować, po prostu uśmiechnij się. Zatem uśmiech, a nie znajomość języka czy zwyczajów, jest lekiem na wszelkie problemy i przepustką do celu.

Warto zaczerpnąć z bogatych kultur Azji i tradycji wielkiego szacunku dla drugiego człowieka wpisanej w nie. Wydaje mi się, że czasami brakuje nam takiego indyjskiego namasté i prostego filipińskiego uśmiechu w naszych codziennych relacjach i pozdrowieniach. Pamiętajmy, że zawsze aktualne będzie wezwanie: „Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie” (Łk 6,31)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *