Dwumiesięcznik dla chorych

nic wielkiego?

Autor: , opublikowano: 22.08.2013

nic wielkiego?

Swojej inności nie ukrywam. Jestem obecna na wózku inwalidzkim zarówno na uczelni, w kościele, w kinie, w restauracji, jak i w środkach komunikacji miejskiej. Nie jest to łatwa obecność. Temat barier architektonicznych chętnie podejmują media, dlatego nie jest on całkowicie obcy przeciętnemu Kowalskiemu.

Moja obecność nie wywołuje już zdziwienia wśród oczekujących na przystanku. Jestem też tolerowana jako potencjalny współpasażer. Jednakże poziom tolerancji podlega dynamicznym zmianom. Bywa, że zamienia się w agresję skierowaną przeciwko osobie spowalniającej jazdę autobusu w godzinach szczytu i skutkuje pozostawieniem jej na przystanku. Ale zdarza się i tak, że taka sytuacja wywołuje w pasażerach chęć szybkiego rozwiązania problemu i kontynuowania jazdy. W rezultacie jestem przez nich wnoszona na wózku elektrycznym do autobusu. Wózek waży razem ze mną 250 kg!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *