Dwumiesięcznik dla chorych

Odkrywając prawdziwe „Ja”

Autor: , opublikowano: 18.02.2013

Odkrywając prawdziwe „Ja”

Dążenie do odkrywania prawdy jest głęboko wpisane w ludzką naturę. Bóg stworzył człowieka z prawdziwej miłości i On jeden widzi nas takimi, jakimi rzeczywiście jesteśmy. Stąd ludzkie serce tęskni za tym, co pochodzi z prawdy. Wszelkie zafałszowanie, jakie dostrzegamy w nas samych lub też w naszych bliskich, rodzi rozczarowanie, smutek i żal.

Wykreowany świat

Jesteśmy niestety bardzo przyzwyczajeni do obcowania z tym, co udawane i zakłamane. W dzisiejszym świecie za pomocą wszechobecnej reklamy i zabiegów marketingowych próbuje się nam sprzedać wizję idealnego życia, w której przyjemność i posiadanie zdają się być najważniejszymi wyznacznikami poczucia szczęścia człowieka. Łatwo dać się wmanewrować w tę iluzję życia jak z reklamy. Kiedy zaś uwierzymy, że ten wykreowany obraz codzienności da nam poczucie spełnienia, wtedy stajemy się podobni do błędnego rycerza goniącego wciąż za czymś nieuchwytnym i wymykającym się z rąk.

Nasze aktualne życie może wydawać się nam szare i mało atrakcyjne, więc coraz częściej walczymy z pokusą zakładania masek, chowania prawdziwego „Ja”, udawania i pokazywania tylko starannie wyselekcjonowanej cząstki siebie. Rozwiązanie to wydawać się może o tyle bezpieczniejsze i bardziej komfortowe, im częściej, będąc autentycznym, spotkaliśmy się z brakiem zrozumienia, ośmieszeniem lub ignorancją. Taka postawa oddala nas jednak od siebie i innych. To tak, jak byśmy otaczali prawdziwych siebie coraz szczelniejszym ogrodzeniem, na którym widnieje tabliczka z napisem: „Wstęp wzbroniony”. Im częściej chowamy się za przysłowiową maską, tym  mniej zaczynamy wiedzieć o sobie samych.

Prawdziwy „Ja”

Na każdym etapie życia jesteśmy w stanie podjąć radosny trud otrzepywania się z wszelkich zafałszowań, które nam towarzyszą, i zastępowania ich prawdą o sobie i świecie. Warto to czynić codziennie małymi krokami, tak by z każdym dniem docierać do swego prawdziwego „Ja” i dawać innym zachętę do życia w prawdzie. Poznawanie siebie jest bowiem fascynującym zadaniem dla każdego z nas.

Ważnym i niezwykle pomocnym narzędziem w tym procesie jest sposób interpretowania tego, co znajduje się wokół nas, nadawania sensu i kształtowania kluczowych przekonań dotyczących rzeczywistości. Krótko mówiąc, to, w jaki sposób myślimy o samych sobie, spotykających nas wydarzeniach życiowych oraz otaczającym świecie, może kierować nas w stronę autentyzmu życia lub przeciwnie – wzmacniać w nas tendencję do życia pozorami. Niezwykle istotne w konstruktywnym sposobie myślenia wydaje się być zauważanie pozytywnych stron, wystrzeganie się widzenia w kategoriach czarno-białych oraz rezygnowanie z etykietowania.

Pozytywnie

Wielu z nas ma tendencję do wyolbrzymiania tego, co złe, przy jednoczesnym niedocenianiu tego, co dobre. Nasze oczy są wtedy zwrócone ku wszelkim niedostatkom, a umysł sprawnie wyszukuje potencjalne zagrożenia i słabe punkty. Zaczynamy widzieć wokół siebie coraz więcej negatywnych rzeczy. Świat jawi się nam jako niebezpieczny i nieprzychylny. Tracimy umiejętność doceniania siebie i innych, bowiem naszym pochwałom towarzyszy niepotrzebnie słówko „ale”. I dlatego mówimy na przykład tak: „Ugotowałam dziś bardzo smaczny obiad, ale to nie znaczy, że jestem dobrą kucharką”, „Cieszę się, że mi dziś pomagałeś, ale wiesz o tym, że pomagasz mi zdecydowanie za rzadko”, „Ładnie dziś wyglądasz, ale i tak widać twoje zbędne kilogramy”. Taka pochwała nie dodaje pozytywnej energii, nie sprawia radości i nie motywuje do dalszego wysiłku.

Zauważanie rzeczywistego dobra, docenianie siebie i innych, dostrzeganie choćby najmniejszej zmiany na lepsze – to niezwykle ważne umiejętności służące pomnażaniu tego, co dobre i piękne. Dobro jest często ciche i nienarzucające się, jednak jest go niezmiernie dużo zarówno w nas samych, jak i wokół nas.

W rozwoju

Czasami ulegamy pokusie oceniania świata w kategoriach czarno-białych i niezauważania tego, co mieści się pomiędzy. Wtedy może nam towarzyszyć poczucie, że jeśli nie robimy czegoś idealnie, to cali jesteśmy do niczego. Możemy też w raniący sposób oceniać naszych bliskich, postrzegając całą ich osobowość przez pryzmat pojedynczych niewłaściwych zachowań: „Zachowałeś się nieodpowiedzialnie, więc jesteś nieodpowiedzialny”. Przyklejanie tzw. etykietek zawsze bywa bolesne, ponieważ stanowi formę zafałszowania rzeczywistości. Gdy mówimy o danej osobie, że jest leniem, to nie bierzemy pod uwagę tych sytuacji, w których wykazała się ona pracowitością. Kiedy oceniamy ją jako człowieka zawsze kompetentnego, to jednocześnie nie dajemy jej przyzwolenia na bycie niekompetentną w pewnych sytuacjach.

Taki sposób oceniania nie służy wspieraniu samych siebie oraz innych. W naszym wnętrzu bowiem coś nieustannie się dzieje, kształtuje, wzbogaca. Nie zawsze mamy tego świadomość, ale cały czas jesteśmy „w rozwoju”. Nie idealni, ale przecież też nie beznadziejni. W pewnym stopniu już odpowiedzialni, lecz wciąż jeszcze uczący się odpowiedzialności na głębszym poziomie; już kochający, ale nadal do pełniejszej miłości dorastający.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *