Dwumiesięcznik dla chorych

Okno życia

Autor: , opublikowano: 27.12.2012

Okno życia

Często musimy mierzyć się z różnymi trudnościami, czasem jednak stajemy na rozstaju dróg, a każdy z kierunków, który możemy obrać, wydaje się prowadzić do doliny cierpienia. O niełatwych wyborach, z których jednak można wyprowadzić dobro, o dzieciach, którym dano szansę poznania piękna tego świata, oraz o karteczce dla Kacperka, którego mama podjęła dramatyczną decyzję o pozostawieniu go w krakowskim oknie życia przy ul. Przybyszewskiego 39, z s. Zofią Gutkowską ze zgromadzenia sióstr nazaretanek, prekursorek tej formy pomocy w Polsce, rozmawia ks. Radosław Warenda SCJ.

Czy mogłaby Siostra przedstawić krótką historię okna życia? Kiedy wpadłyście na ten pomysł i jak długo ta inicjatywa musiała w was dojrzewać, zanim udało się ją zrealizować?

Okno życia zostało poświęcone 19 marca 2006 roku przez kard. Stanisława Dziwisza. Myślę, że taką bezpośrednią przyczyną jego powstania były docierające do nas w 2005 roku wiadomości o dzieciach odnajdywanych na wysypiskach, zostawianych w reklamówkach. Działo się coś bardzo złego. Właśnie ten czas dał Kościołowi dużo do myślenia, co zrobić, żeby nie tylko nawoływać na homiliach, ale by zaoferować konkretną pomoc zdesperowanym matkom, które z różnych przyczyn nie mogą wychować dziecka i nie wiedzą, co zrobić. Myślę, że to Ojciec Święty Jan Paweł II, jako wielki obrońca życia, poddał natchnienie Kościołowi krakowskiemu, by powstało takie okno.

Przed jego otwarciem myślałyśmy, że to będzie jedynie miejsce refleksji, ale trzy miesiące po poświęceniu okno okazało się bardzo potrzebne. Tym sposobem zostało uratowanych czternaścioro dzieci (osiem dziewczynek i sześciu chłopców), w tym dwoje bliźniaków. Jest w nas zatem taka ogromna radość z tego powodu, że te dzieci były zagrożone, a jednak zostały uratowane i uszczęśliwiły tyle rodzin, które oczekiwały już bardzo długo na adopcję.

Czy Siostra czuje się trochę taką matką chrzestną tych dzieci albo ich drugą matką, która nie tyle je urodziła, co w pewien sposób pomogła im to życie zachować?

Moim udziałem jest macierzyństwo duchowe. Modlimy się za te dzieci, żeby wzrastały w łasce Bożej mądrości, oraz za rodziców adopcyjnych. Pamiętamy też o matkach biologicznych, które złożyły te dzieci w oknie życia, zaufały i właściwie jako pierwsze uratowały te maleństwa, bo gdyby nie trafiły one tutaj, to nie wiadomo, co by się mogło stać.

Co Siostra sądzi o tych kobietach, które przyniosły dzieci i właściwie je porzuciły?

Byłoby to krzywdzące, gdybym popatrzyła na te matki albo wypowiadała się o nich w sensie negatywnym, krytycznym. Postrzegam to w ten sposób, że one jako pierwsze uratowały swe dzieci. Należy się za nie modlić, bo po prostu z pewnych przyczyn, o których my nie wiemy, zostawiły te dzieci w oknie, żeby nie narazić je na utratę życia.

Czy Siostra pamięta to pierwsze dziecko? Ten pierwszy moment?

Pierwsze dzieciątko pojawiło się 19 czerwca 2006 roku. Była to dziewczynka, którą zostawiono po północy. Wtedy pomyślałam sobie, że dla takiej istotki warto poświęcić życie.

Włączył się wówczas alarm czy może dziecko musiało czekać, aż siostry po porannych modlitwach i śniadaniu zejdą na dół?

To było akurat po północy, więc zostałyśmy wyrwane z głębokiego snu. Alarm w dzień jest słyszany w całym domu, a w nocy używamy przenośnego alarmu, który jest przełączany tam, gdzie siostry odpoczywają. Jeżeli on się uruchomi, to już wiadomo, że jakaś maleńka istotka na pewno czeka w oknie życia. Wtedy bardzo szybko przyjmujemy dzieciątko. Następnie dzwonimy na pogotowie. Przyjeżdża karetka wyposażona w inkubator, przewozi maleństwo na oddział noworodków przy ul. Kopernika 23 i opiekę nad nim przejmują lekarze. Noworodek spędza w szpitalu około tygodnia. Na następny dzień powiadamiamy biuro adopcji przy ul. Rajskiej 10 i pani dyrektor, razem z sądem rodzinnym, dokonuje wyboru rodziców adopcyjnych, którzy w krótkim czasie podejmują decyzję. Teraz właściwie czas oczekiwania na adopcję dziecka z okna życia skraca się do dwóch tygodni. To bardzo szybko.

Czy zna Siostra imię tej pierwszej uratowanej dziewczynki?

Właściwie to my nie nadajemy dzieciom imion. W szpitalu tylko takie tymczasowe, żeby dziecko nie było określane jako nieznane, ale później już wybierają i ustalają je sądownie rodzice adopcyjni.

Dzisiaj ta dziewczynka ma sześć lat. Czy Siostra zna koleje losu tych dzieci?

Później już nie mamy kontaktu z tymi rodzinami. Wiemy tylko od pani dyrektor z biura adopcji, że dzieci pięknie się rozwijają, są zdrowe, bardzo zdolne. Gdyby je można zebrać tu w jednym pomieszczeniu, to by była rozkrzyczana gromada, taka grupa przedszkolna. Mamy natomiast z nimi łączność duchową.

Z Siostry zapisków wynika, że przy jednym chłopczyku znajdowała się karteczka.

Znalazłyśmy ją dopiero po tym, jak już został zabrany do szpitala. Przy dziecku znajdowała się reklamówka z jego rzeczami i wśród nich była maleńka karteczka: „Kacperku, kocham Cię bardzo. Twoja mama”. Zachowałyśmy ją wśród notatek w ewidencji przy tym dzieciątku, którego nazwiska nie znamy. Zrozumiałyśmy, że ta decyzja musiała bardzo kosztować tę kobietę. Ona rozstawała się z dzieckiem bardzo świadomie i to była dla niej właściwie konieczność, nie widziała innej możliwości.

Wspomniała Siostra, że nie znacie personaliów osób, które zostawiają dzieci. Mogą to być matki, czasem być może ojcowie albo inni ludzie, którzy odpowiadają za dane dziecko. Czy taka osoba może się czuć w 100% anonimowa?

Tak, dokładnie. Nie wiemy, kto konkretnie to dziecko przyniósł, ale zakładamy, że jeżeli nawet nie matka, bo tu trafiają kilkudniowe noworodki, to jednak zasadnicza decyzja pochodzi od niej.

Od ponad dwóch lat, konkretnie od 9 września 2010 roku, kiedy to została odnaleziona kolejna dziewczynka, żadne dziecko nie trafiło do okna życia. Czy Siostra sądzi, że to okno jeszcze ma sens?

Cieszymy się, że nie ma dzieci w tym sensie, że wzrastają one w rodzinach biologicznych, a okno zostało przygotowane tylko na te ekstremalne przypadki, jeżeli dzieciątku grozi niebezpieczeństwo.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *