Dwumiesięcznik dla chorych

Ślub… po filipińsku

Autor: , opublikowano: 30.06.2012

Ślub… po filipińsku

Dziś znakiem zaręczyn jest pierścionek. W dawnych zwyczajach filipińskich zaproszeniem do małżeństwa była po prostu dzida wbita przed domem ukochanej dziewczyny. Zawieranie małżeństwa w języku bisaya to kasal. Na Filipinach ma ono dawne i bogate tradycje. Aby zrozumieć dzisiejszy kasal, należy wrócić jeszcze do okresu przedkolonialnego i hiszpańskiego. Dzisiejsze ceremonie weselne, jak i ciągle praktykowane zabobony, mają swe początki właśnie w tamtych czasach i zwyczajach.

Czasy przedkolonialne

Małżeństwo było wówczas zawierane poprzez umowę między rodzinami, gdy ich dzieci były jeszcze małe (miały zaledwie kilka lat). Gdy nadszedł czas zaślubin (kasal), chłopak musiał dać posag dla rodziny swojej przyszłej żony. Mogło nim być złoto, kawałek pola, pieniądze czy choćby niewolnik. Poza tym dobrze widziane było, aby chłopak był usłużny rodzicom dziewczyny i pomagał przy prostych pracach domowych, jak rąbanie drzewa czy czerpanie wody z rzeki.

Tradycyjny ślub trwał trzy dni i był zawierany w domu szamana lub datu (wodza plemienia). Kapłan lub szaman zapraszał małżeńską parę do „błogosławieństwa” i przyrzeczeń wierności. W czasie „błogosławieństwa” narzeczeni trzymali złączone ręce nad miską niegotowanego ryżu. Potem następowały modlitwa o dobrobyt i pomyślność w małżeństwie oraz trzykrotne wyznanie miłości. Częścią celebracji zaślubin były rozmowy, przemówienia, śpiewy i tańce. Wszystko kończyło się wspólnym posiłkiem, na który składał się ryż z miski, nad którą wcześniej trzymali ręce nowożeńcy. Młodzi pili też wodę zmieszaną z kroplami ich własnej krwi, co miało stanowić przypieczętowanie zawartego związku i oznajmienie ich małżeństwa. Wówczas, na znak zawartego małżeństwa, młodzi byli opasywani sznurem. Czasami również splatano razem ich włosy na znak jedności i nierozerwalności.

A dzisiaj

Współczesne filipińskie ceremonie weselne niewiele różnią się od europejskich obrzędów. Ponad 350 lat panowania Hiszpanów na tym archipelagu odcisnęło swój ślad. Wiele tubylczych i zabobonnych zwyczajów zostało zmienionych przez chrześcijańską kulturę i rytuały. Mimo to niektóre ceremonie są unikatowe i warte uwagi. Wiele starych tradycji przetrwało do dziś wśród tubylczych plemion i ludów zamieszkujących w górach.

Pozostałością po dawnym posagu jest powszechny zwyczaj pokrywania wszystkich kosztów weselnych przez rodzinę chłopaka. W przeciwieństwie do zachodnich zwyczajów, pani młoda zwykle zakłada obrączkę na prawą rękę i stoi zawsze po lewej stronie męża.

Na każdym ślubie ustala się co najmniej trzy pary świadków. To bardzo zaszczytna funkcja. Prosi się o to najbardziej zasłużonych i szczególnych gości, np. burmistrza lub sołtysa wioski, albo rodziców chrzestnych. Każda z par, obok zaszczytów, ma praktyczne zadania do wykonania.

Szczególne ceremonie

Ceremonia welonu należy do pierwszej pary świadków. Po obrzędach przysięgi małżeńskiej welon panny młodej zakłada się i przypina do ramion pana młodego, co ma symbolizować „ubranie w jedność”. Druga para świadków zaciąga sznur jedności na nowożeńcach. Ten symboliczny gest ma związać ich dusze w duchowej jedności. Natomiast trzecia para świadków odpowiada za świece. Dwie zapalane są na początku Mszy św., aby na końcu przyrzeczeń małżeńskich nowożeńcy mogli zapalić od nich jedną wspólną świecę jedności i miłości.

Wręczenie arrhae

Tutejszym, bardzo charakterystycznym zwyczajem jest powszechnie praktykowany gest podarowania przez pana młodego arrhae swojej żonie. Arrhae (hiszp. arras – zarobione pieniądze) oznaczają powodzenie i bogactwo. Uroczyście poświęcone i wręczone żonie świadczą o oddaniu swojej własności i dzieleniu się z nią władzą w domu. To rzadko spotykany w krajach Azji zwyczaj. Zresztą prawdą jest, że często na Filipinach to właśnie kobieta jest głową rodziny i to ona zarządza domowymi pieniędzmi. Pokazuje to dobrze jeszcze jeden ludowy zwyczaj: odchodząc od ołtarza, a następnie wychodząc z kościoła, pani młoda powinna iść o krok przed panem młodym, albo przynajmniej nadepnąć mu na stopę. A wszystko po to, aby podkreślić swoją rolę i dominację nad mężem.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *