Dwumiesięcznik dla chorych

Stałem się osobą pełną pokoju i radości

Autor: , opublikowano: 12.01.2018

Stałem się osobą pełną pokoju i radości

W swoim młodym życiu 11 lat spędziłem w więzieniu. Następnie po skończonej terapii w ośrodku wróciłem do Szczecina, gdzie stwierdziłem, że znowu się cofam. Uznałem, że jeżeli tam zostanę, to wrócę do dawnego życia. Potrzebowałem takiego impulsu, który pomoże mi się dalej rozwijać. I wtedy na mojej drodze pojawiły się siostry misjonarki miłości, które poprosiłem o pomoc w znalezieniu miejsca, gdzie będę mógł bardziej zbliżyć się do Jezusa i poukładać sobie wszystko w głowie.

Siostry dały mi kontakt do ks. Radka Siwińskiego, do którego zadzwoniłem. W trakcie rozmowy przeżyłem szok. Powiedziałem mu, jak wygląda moja sytuacja, a on, nie znając mnie, powiedział po prostu: „Pakuj się i przyjeżdżaj”. Wtedy zacząłem się zastanawiać, czy aby ksiądz nie pomylił mnie z jakąś inną osobą? Przyjechałem więc do Domu Miłosierdzia, gdzie zostałem bardzo serdecznie przyjęty. Dzięki obecności Najświętszego Sakramentu, który można adorować w dowolnej chwili, oraz odpowiedniej formacji zacząłem budować siebie przy Jezusie.

Zanim trafiłem do Domu Miłosierdzia i spotkałem Boga na swojej drodze, w moim życiu nie brakowało przemocy, narkotyków i alkoholu – była to jedna wielka otchłań, w której nie potrafiłem się odnaleźć. Byłem człowiekiem bardzo niestabilnym, agresywnym, chaotycznym, rozchwianym. Kiedy w 2016 roku poprosiłem Jezusa o pomoc i uznałem Go jako swojego Pana i Zbawiciela, nagle moje życie diametralnie zaczęło się zmieniać. Tutaj doświadczyłem Boga żywego, który pomógł mi odkryć to, kim naprawdę  jestem. Z człowieka zepsutego o pustym sercu stałem się osobą pełną pokoju, radości, która widzi przed sobą cel, wiarę w to, że będzie lepiej. Dom pozwolił mi poukładać to, co najważniejsze, pozwolił mi doświadczyć, jak wygląda normalne życie.

Jestem w Domu Miłosierdzia od lutego. Czas, który tutaj spędziłem był czasem bardzo mrocznym, jeżeli chodzi o moją przemianę wewnętrzną i zewnętrzną. Moje wcześniejsze nastawienie do życia, moi znajomi, środowisko, w którym przebywałem, były pozbawione wartości duchowych. Myślę, że przez ośrodki terapeutyczne Bóg przygotowywał mnie do osobistej przemiany. W Domu Miłosierdzia dostałem szansę, aby zobaczyć, jak powinno wyglądać prawdziwe życie. Od dwóch lat jestem wolny od alkoholu i narkotyków, jestem człowiekiem trzeźwym, stabilnym emocjonalnie. Dzięki ks. Radkowi Siwińskiemu mam stałą pracę – pracuję w firmie budowlanej i wszystko jest na dobrej drodze. Pobyt w Domu Miłosierdzia pozwolił mi wkroczyć w ten świat normalności, przywrócił mi zdrowe spojrzenie na życie i na drugiego człowieka.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *