Dwumiesięcznik dla chorych

Stawić czoła chorobie

Autor: , opublikowano: 04.02.2013

Stawić czoła chorobie

W swych rozważaniach związanych ze Światowym Dniem Chorego papież podkreśla, że choroba jest złem. Złem, które dotyka zarówno ciała, jak i ducha. Gdzie mamy zatem szukać pomocy? Lekarstwo jest tylko jedno: wiara w miłość Boga! On nas uleczy i oczyści ze skutków tego zła.

(…) Czterej ewangeliści zgodni są co do tego, że uwalnianie od chorób i wszelkiego rodzaju słabości stanowiło, wraz z przepowiadaniem, główną działalność Jezusa w Jego życiu publicznym. Choroby są bowiem znakiem działania Zła na świecie i w człowieku, podczas gdy uzdrowienia pokazują, że królestwo Boże jest blisko. Jezus Chrystus przyszedł, aby pokonać Zło u korzeni, a uzdrowienia są zapowiedzią Jego zwycięstwa, osiągniętego przez Jego śmierć i zmartwychwstanie.

Pewnego dnia Jezus powiedział: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają” (Mk 2,17). Miał wówczas na myśli grzeszników, do których przyszedł, aby ich wzywać i zbawić. Jest jednak prawdą, że choroba jest sytuacją typowo ludzką, w której doświadczamy mocno, że nie jesteśmy samowystarczalni, ale potrzebujemy innych. W tym sensie moglibyśmy powiedzieć, że paradoksalnie, choroba może być zbawiennym czasem, w którym człowiek może zaznać troski innych oraz innych otoczyć opieką. Jednakże jest ona zawsze próbą, która może być długa i trudna. A kiedy nie wraca się do zdrowia i cierpienia się wydłużają, człowiek może poczuć się niejako przygnieciony, odizolowany, a wówczas nasza egzystencja staje się smutna i okrutna. Jak powinniśmy reagować na ten atak Zła? Z pewnością trzeba podjąć odpowiednie leczenie, ale również Słowo Boże uczy nas, że istnieje decydująca i zasadnicza postawa, z jaką należy mierzyć się z chorobą, a jest to postawa wiary w dobroć Boga. Jezus zawsze mówi ludziom, których uzdrawia: „Twoja wiara cię ocaliła” (por. Mk 5,34.36). (…) Ale wiara w co? W miłość Boga. Oto prawdziwa odpowiedź, która radykalnie zwycięża Zło. Tak jak Jezus przeciwstawił się Złu siłą miłości, która pochodziła od Ojca, podobnie my możemy stawić czoła chorobie i wyjść zwycięsko z jej próby, mając serce zanurzone w miłości Boga (…).

Uczyńmy także i my to, co robili ludzie w czasach Jezusa: przedstawmy Mu duchowo wszystkich chorych, ufając, że On chce i może ich uzdrowić. I prośmy o wstawiennictwo Matkę Bożą, szczególnie w sytuacjach największego cierpienia i opuszczenia. Maryjo, Uzdrowienie Chorych, módl się za nami!

Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański, 5 lutego 2012 roku

(…) Ewangelia św. Marka (1,40-45) mówi nam o Jezusie stykającym się z chorobą uważaną w owym czasie za najpoważniejszą, do tego stopnia, że czyniła człowieka „nieczystym” i wykluczała go z relacji społecznych: chodzi o trąd (…).

Kiedy Jezus przemierzał wioski Galilei i nauczał, przyszedł do Niego trędowaty i powiedział: „Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”. Jezus nie unika kontaktu z tym człowiekiem – przeciwnie, głęboko wczuwa się w jego los, wyciąga rękę i go dotyka, łamiąc zakaz prawa, i mówi: „Chcę, bądź oczyszczony!”. W tym geście i w tych słowach Chrystusa mieści się cała historia zbawienia, jest ucieleśniona wola Boża, aby nas uzdrawiać, oczyszczać ze zła, które nas oszpeca i niszczy nasze relacje. Przez ten kontakt ręki Jezusa z trędowatym zostają pokonane wszelkie bariery między Bogiem a ludzką nieczystością, między sacrum a jego przeciwieństwem, (…) po to, aby ukazać, że miłość Boga jest silniejsza niż jakiekolwiek zło, nawet to najbardziej zaraźliwe i odrażające. Jezus wziął na siebie nasze choroby, stał się „trędowaty”, abyśmy zostali oczyszczeni.

Wspaniałym życiowym komentarzem do tej Ewangelii jest znane doświadczenie św. Franciszka z Asyżu, o którym pokrótce mówi on na początku swojego Testamentu: „Mnie, bratu Franciszkowi, Pan dał tak rozpocząć życie pokuty: gdy byłem w grzechach, widok trędowatych wydawał mi się bardzo przykry. I Pan sam wprowadził mnie między nich i okazywałem im miłosierdzie. I kiedy odchodziłem od nich, to, co wydawało mi się gorzkie, zmieniło mi się w słodycz duszy i ciała; i potem, nie czekając długo, porzuciłem świat”. W tych trędowatych (…) był obecny Jezus; a kiedy Franciszek zbliżył się do jednego z nich i, przezwyciężając swoją odrazę, objął go, Jezus uzdrowił go z jego trądu, to znaczy z jego pychy, i otworzył go na miłość Boga. Oto zwycięstwo Chrystusa, który jest naszym głębokim uzdrowieniem i naszym zmartwychwstaniem do nowego życia!

Drodzy przyjaciele, zwróćmy się z modlitwą do Maryi Dziewicy (…). Przez swoją Matkę Jezus ciągle wychodzi nam naprzeciw, aby nas uwolnić od wszelkiej choroby ciała i duszy. Pozwólmy Mu, by nas dotknął i oczyścił, i bądźmy miłosierni dla naszych braci!

Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański, 12 lutego 2012 roku

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *