Dwumiesięcznik dla chorych

Szukajmy najuboższych i najbardziej opuszczonych

Autor: , opublikowano: 09.08.2017

Szukajmy najuboższych i najbardziej opuszczonych

Święty Wincenty à Paulo pozostawił po sobie wiele dokumentów, pism i wypowiedzi. Zostały one zebrane aż w 14 tomach. W celu zaprezentowania charyzmatu Rodziny Wincentyńskiej zamieszczamy tylko kilka jego teksów, jakie kierował do swoich współbraci czy sióstr miłosierdzia.

Kochać jak Chrystus

Przypatrzmy się Synowi Bożemu. Jakżeż On ma miłujące serce! Cóż to za ogień miłości! Jezu mój, powiedz nam, zechciej powiedzieć nam choć odrobinę, kto wyrwał Cię z nieba, abyś na ziemi znosił jej przekleństwo, tyle prześladowań i męczarni, jakich tu doznałeś? O Zbawicielu! Krynico miłości, co się aż do nas zniżyła i posunęła się do męki uważanej za haniebną! Pytam Cię, któż w ten sposób okazał więcej umiłowania bliźniego niż Ty? Przyszedłeś na świat i przyjąłeś wszystkie nasze biedy. Przyjąłeś postać grzesznika, prowadziłeś życie pokutne i dla nas wycierpiałeś sromotną śmierć. Czy istnieje miłość równa tej miłości? Czyż jest ktoś, kto mógłby tak wzniośle miłować? Nikt, poza Jezusem Chrystusem, tak owładniętym miłością do stworzeń, że porzucił tron Ojca, żeby przyjść na ziemię i przyjąć ciało podległe słabościom. Dlaczegóż się na to zdecydował? Chciał, poprzez własny przykład i nauczanie, zaprowadzić pomiędzy nami miłość bliźniego. Miłość ta zawiodła Go na krzyż, a jej zadziwiającym owocem jest nasze odkupienie. Proszę księży, gdybyśmy mieli w sobie choć okruszynę tej miłości, czyż stalibyśmy z założonymi rękami? Czy pozwolilibyśmy iść ku zatraceniu tym, którym moglibyśmy pomóc? O nie! Miłości nie da się pogodzić z próżniactwem. Ona skłania nas do zabiegania o zbawienie bliźnich i do szukania pociechy dla nich.

Konferencja do Misjonarzy, 30 maja 1659, XII 264-265

Jezus w ubogich

Nie powinienem osądzać ubogich wieśniaków, mężczyzny czy kobiety, według ich zewnętrznego wyglądu czy przejawów ich inteligencji. Tym bardziej, że zdarza się często, iż nie mają wyglądu ani cech osób myślących, tak są przyziemni i ordynarni. Ale odwróćcie medal, a ujrzycie w świetle wiary, że ci właśnie ubodzy uobecniają nam Syna Bożego, który sam zechciał być ubogim. On, który był niemal pozbawiony ludzkiego wyglądu podczas męki. On, który w oczach pogan uchodził za szaleńca, a dla Żydów był kamieniem obrazy. On – mimo to – nazywa się ewangelistą ubogich: „Posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę” (Łk 4,18). O Boże, jakiż przyjemny widok przedstawiają ubodzy, kiedy patrzymy na nich w duchu Bożym, a także z szacunkiem, jaki miał dla nich Jezus Chrystus. Gdybyśmy jednak patrzyli na nich zgodnie z tymi uczuciami, jakie nam podsuwa ciało oraz duch tego świata – będą się nam jawić jako godni pogardy.

Konferencja do Misjonarzy, XI 32

Miłość do ubogich

Bóg kocha ubogich, a w konsekwencji również tych, którzy ich miłują. Kiedy się bardzo kogoś miłuje, żywi się także uczucie miłości dla jego przyjaciół i służby. Otóż, małe Zgromadzenie Misji usiłuje oddać się z miłością na służbę ubogich, którzy są umiłowani przez Boga. Możemy więc ufać, że ze względu na miłość do nich, Bóg będzie kochał także nas. Ruszajmy więc, moi bracia, i podejmujmy z nową miłością służbę ubogim. Więcej, szukajmy najuboższych i najbardziej opuszczonych. Uznajmy przed Bogiem to, że oni są naszymi panami i mistrzami. My zaś sami nie jesteśmy godni, aby oddawać im nasze skromne usługi.

Konferencja do Misjonarzy, styczeń 1657, XI 392-393

Choroba – jej wartość

Trzeba przyznać, że choroba jest stanem przykrym i niezwykle trudnym do zniesienia dla natury ludzkiej. Równocześnie należy ona do najskuteczniejszych środków, za pomocą których Bóg stawia nas na nowo wobec naszej powinności. Odrywa nas od przywiązania do grzechu oraz napełnia nas darami swoich łask (…). Proszę księży, dzięki chorobie dusze doznają oczyszczenia, natomiast ci, którzy wcale nie mają cnoty, znajdują w chorobie skuteczny środek do jej zdobycia. Trudno wyobrazić sobie również lepszą okazję niż choroba do praktykowania cnoty. To w chorobie właśnie, w niezwykły sposób, formuje się wiara. Tam objawia się nadzieja w pełnym blasku, a zawierzenie, miłość do Boga i wszystkie inne cnoty napotykają niezliczoną ilość okazji do działania. Podczas choroby można poznać, „co w kimś siedzi” i jaki on jest. W chorobie kryje się miara, przy pomocy której można zbadać i przekonać się z całkowitą pewnością, jaką wartość ma cnota danego człowieka i czy w nim jest jej dużo, czy niewiele, albo zgoła nic. Izba chorych jest najodpowiedniejszym miejscem do poznania prawdy o tym, jaki jest człowiek. Choroba stwarza sytuację próby, by poznać najcnotliwszych i tych, którzy mają mniejszy stopień cnoty.

Konferencja do Misjonarzy, XI 72-73

Wobec chorych

Dwunasty artykuł Reguł mówiący o siostrach miłosierdzia stwierdza, że waszym głównym staraniem – po miłości Boga i pragnieniu, by się przypodobać Jego Boskiemu Majestatowi – powinna być służba ubogim chorym z wielką delikatnością i serdecznością. Towarzyszyć jej powinno współczucie w cierpieniu i słuchanie ich drobnych narzekań, tak jak czynić to powinna dobra matka. Oni sami bowiem patrzą na was jak na własne matki karmicielki, jak na osoby posłane przez Boga, by pospieszyć im z pomocą. Nosicie więc w sobie posłannictwo objawiania dobroci Boga pośród tych biednych chorych. Otóż, podobnie jak ta Dobroć zwraca się do doświadczonych cierpieniem w sposób delikatny i pełen miłości, tak właśnie trzeba być z chorymi. Odnosić się do nich tak jak ta Dobroć was poucza – z delikatnością, ze współczuciem i miłością. Oni bowiem są waszymi mistrzami, a są również i moimi.

Konferencja do sióstr, 11 listopada 1657, X 331-333

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *