Dwumiesięcznik dla chorych

Transplantacja „Tak”!

Autor: , opublikowano: 29.04.2013

Transplantacja „Tak”!

Klasztor w Krakowie przy ul. Saskiej. Choć sercanie są tu od dawna, to reaktywowany dom ma również nową ofertę. „Domus Mater” to dom u Matki – Matki Bożej Płaszowskiej. W jego ideę została wpisana pewna inicjatywa, która dla wielu jest zaskakująca – Transplantacja „Tak”. Z ks. dr Włodzimierzem Płatkiem SCJ o nowym, nie tylko w Krakowie, ale i w Polsce, duszpasterstwie prowadzonym przez księży sercanów rozmawia ks. Radosław Warenda SCJ.

Skąd wziął się pomysł zaangażowania się księży sercanów w zagadnienie transplantologii?

To się rodziło na przestrzeni wielu lat, kiedy w sposób naukowy zgłębiałem temat transplantacji. Miałem również styczność z ludźmi, którzy przygotowują się do przeszczepów, żyją po przeszczepie lub mają bliskich po przeszczepie. Bo trzeba sobie jasno uświadomić, że zjawisko przeszczepu to rzeczywistość, która absorbuje nie tylko osobę chorą, ale całe jej otoczenie, czyli ludzi z miejsca pracy, bliskich, znajomych, przyjaciół, a nade wszystko rodzinę. Wiele się słyszy, wiele się mówi, wiele się pisze na temat transplantacji, zwłaszcza w literaturze naukowej, stricte medycznej, ale też na przestrzeni ostatnich 20 lat pojawia się bardzo dużo takich wypowiedzi popularnonaukowych lub publicystycznych, które nie do końca niosą ze sobą prawdziwe czy słuszne ujmowanie tego zagadnienia.

Może jakiś przykład takiego fałszywego spojrzenia na transplantację.

Gdy zbliża się rocznica pierwszego udanego zabiegu – w Polsce Dzień Transplantacji obchodzi się 26 stycznia – wtedy dużo mówi się o transplantacji, że to jest perspektywa na przyszłość, a w wielu przypadkach jedyny ratunek dla zdrowia i życia ludzkiego. Równocześnie obcina się dotacje na lekarstwa immunosupresyjne, które są gwarantem przeżycia, bo przecież jak chory nie będzie ich zażywał, to w pełni zdrowy przeszczepiony organ zostanie odrzucony przez jego organizm. Może to nastąpić nawet po wielu latach po przeszczepie. Dlatego newsy medialne a stan faktyczny to są dwie różne rzeczywistości. Trzeba się temu bardzo dobrze przyjrzeć. Dali temu wyraz sami pacjenci podczas ostatniego Dnia Transplantacji w Polsce, który odbył się na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, gdzie zebrali się przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, Poltransplantu, różnych organizacji pacjentów żyjących z przeszczepami. Doszło wówczas do konfrontacji.

W ramach duszpasterstwa, które rodzi się przy „Domus Mater”, chcecie zaoferować pomoc w przygotowaniu do zabiegu. W jaki sposób zamierzacie dotrzeć do ludzi, którzy oczekują na przeszczep?

Od wielu lat mam kontakt ze środowiskiem warszawskim obejmującym ludzi przygotowujących się do przeszczepów i żyjących z przeszczepami, zwłaszcza wątroby, serca czy też płuc. Wsparcia udziela nam też Fundacja osób po przeszczepieniu wątroby „Transplantacja O.K.!”, która zrodziła się z inicjatywy pacjentów. W tym miejscu nie sposób pominąć niestrudzonej działaczki na polu transplantacji dr Magdaleny Kożuchowskiej, fizyka, byłego pracownika PAN-u, żyjącej z przeszczepioną wątrobą.

Czy w Krakowie istnieją podobne duszpasterstwa zajmujące się ludźmi, którzy są związani z transplantologią?

W Polsce w ogóle nie ma takich duszpasterstw. Żywy kontakt z takimi ludźmi zrodził potrzebę stworzenia punktu odniesienia dla nich, żeby mogli przyjechać, spotkać się, nacieszyć się sobą, podzielić się swoimi obserwacjami. Oni często spotykali się w szpitalu przed zabiegiem, po zabiegu, w czasie leczenia, a potem rozjechali się w różne strony Polski i nie mają ze sobą kontaktu. Stworzenie takiego ośrodka, swoistej oazy, jest też dla nich szansą odnalezienia się w tej nowej rzeczywistości. Bowiem ci ludzie bardzo często stawiają pytania natury moralnej: Jak zaakceptować to, że żyję z przeszczepionym narządem? Bo przecież rodzi się w nich naturalna wątpliwość, czy ten człowiek, który ofiarował im organ, rzeczywiście spokojnie umarł, czy czasami nie doszło do przedwczesnej śmierci, a ich życie nie jest okupione śmiercią kogoś innego. Z drugiej strony mówią też o więzi, która się rodzi z tym właśnie człowiekiem, dzięki któremu żyją.

W jaki konkretny sposób zamierzacie działać?

W ostatnich dniach lutego otworzyliśmy sam dom – „Domus Mater”. Rozpoczęły działalność poradnie: Centrum Zdrowia Rodziny i Transplantacja „Tak”, w której mam dwa razy w tygodniu dyżury (we wtorek w godz. 9-13 i w środę w godz. 14-17). Chciałem, by pierwszym mocnym akcentem rozpoczynającym działalność tego duszpasterstwa stała się ogólnopolska pielgrzymka ludzi żyjących po przeszczepie i związanych z transplantacją, która odbędzie się w dniach 12-14 lipca. Jej celem będzie sanktuarium błogosławionego macierzyństwa Matki Bożej Płaszowskiej w Krakowie. Właśnie w tym naszym nowym ośrodku „Domus Mater” byłoby coś dla ciała i coś dla ducha. To możliwość spowiedzi świętej, rozmowy duchowej, przebywania z Panem Bogiem w ciszy kaplicy lub kościoła, a także pobycie z drugim człowiekiem. Oczywiście mieszkam też w samym „Domus Mater”, więc jest możliwość przyjazdu na weekend, w tygodniu, wraz z noclegiem, przez cały rok.

Czy posiada Ksiądz w swoim portfelu kartę dawcy?

Tak. To jest pierwsza rzecz, którą zrobiłem, wiążąc się ze środowiskiem ludzi żyjących po transplantacji, ponieważ uświadomiłem sobie, że powinienem dać przykład swoją postawą. Należy tworzyć pozytywny wizerunek transplantacji. Mówić o tym, że rzeczywiście dziś jest to metoda nieeksperymentalna, ale lecząca, po prostu forma terapii. Serdecznie wszystkich zapraszam do Domu u Matki!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *