Dwumiesięcznik dla chorych

Zapatrzeni w niebo

Autor: , opublikowano: 21.04.2017

Zapatrzeni w niebo

Starość zachęca nas do przejrzenia się w lustrze własnego życia. To czas, by zobaczyć siebie w prawdzie, docenić podejmowane w dobrej wierze działania oraz przebaczyć sobie, a także innym wszelkie zło i zaniedbania. Proces ten jest często procesem trudnym i wymagającym. Na szczęście na tej drodze osoby starsze mogą korzystać z siły, jaką daje wiara i pomocy samego Pana Boga.

Odnaleźć siebie
W każdym okresie życia musimy niejako odnaleźć na nowo siebie. Każdy kolejny etap to wejście w nową rolę, pożegnanie z tym, co było i wzbudzenie w sobie otwartej postawy na to, co jest i będzie. Nie inaczej jest ze starością. Starzejący się człowiek doświadcza wielu strat – utrata sił, zdrowia, dawnego wigoru. Ciało starszej osoby się zmienia, nieraz odmawia posłuszeństwa, często zmuszając tym samym do zmiany dotychczasowego sposobu życia. Wydaje się, że wszystko odchodzi, przemija i my sami przemijamy. Przemijamy? Nie. Zmieniamy się? Tak. Starość jest trudna. Nie każdy ma w sobie wystarczająco dużo siły, by przeżyć ją godnie i świadomie, nawet jeśli jego umysł funkcjonuje w prawidłowy sposób. Starość może być jednak piękna i to pomimo, a może trochę i z powodu coraz bardziej pomarszczonej twarzy. Starość to mądrość, doświadczenie i niezwykła godność wynikająca ze świadomości tego, kim jesteśmy i do Kogo zmierzamy.
Starość otwiera na Pana Boga. Wiele osób doświadcza intensyfikacji życia duchowego w tym okresie. Pan Bóg nadaje sens starości. Wiara w wieczne życie z Nim dodaje otuchy i pozwala zmierzyć się z lękiem przed śmiercią. Lęk przed umieraniem jest w nas bardzo głęboko zakorzeniony. Nasze serce wyrywa się ku życiu. Nie chcemy umierać, chcemy żyć. W Bogu odnajdujemy obietnicę wiecznego życia i niekończącego się szczęścia. Z tą nadzieją jesteśmy w stanie pozwolić sobie na przeżywanie rodzących się w nas emocji, w tym lęku, bez obawy, że zamienią się one w rozpacz. Wielu osobom starszym niezwykle bliski jest Chrystus cierpiący na krzyżu i Matka Boża towarzysząca Synowi w najtrudniejszych chwilach. Dołączyć swoje cierpienie do cierpienia Chrystusa, to nadać mu właściwy sens, uczynić je użytecznym i łatwiejszym w codziennym dźwiganiu. Zatracić się w ramionach Matki Bożej, to pozwolić sobie na dziecięcą bezradność i tęsknotę za matczynymi ramionami. Pomimo naszej starości jesteśmy Jego dziećmi. W Bogu znajduje się to wszystko, za czym tęskni nasze serce i czego bolesny brak odczuwamy w najgłębszych zakamarkach duszy.

Znaleźć swoje miejsce aktywności
Wszyscy chcemy być potrzebni. Chcemy wnosić swój pozytywny wkład w życie innych osób. Otwieranie się na Boga pomaga nam otwierać się na drugiego człowieka. Osoba starsza doświadcza opieki i zaangażowania ze strony bliskich. Sama także może bardzo dużo od siebie dać i to nie tylko najbliższym, ale także innym ludziom. Kościół stwarza doskonałe miejsce do wzajemnego obdarowywania się. Osoby starsze często z tej możliwości korzystają. Częste uczestniczenie w Mszach Świętych, także w tygodniu, nabożeństwach i wspólnych modlitwach wzbogaca życie duchowe danej osoby, jest też szansą na głębsze zaangażowanie się w życie parafii. Już sama obecność na Mszy Świętej jest czytelnym znakiem i świadectwem dla otoczenia. Często nie doceniamy tych codziennych, z pozoru małych rzeczy, a one przecież są niezwykle istotne. Bycie blisko, uśmiech, przytulenie, słowa wsparcia, modlitwę – możemy sobie dawać za darmo.
Uczestnictwo w grupach religijnych działających przy parafii to niezwykłe pole do otrzymywania i dawania. Bycie wśród ludzi podobnych do nas, wyznających te same wartości i doświadczających podobnych trudności to najlepsze lekarstwo na samotność. Jeśli grupa jest zróżnicowana wiekowo – to jeszcze lepiej, tworzy się wtedy wspaniała przestrzeń do wymiany międzypokoleniowej. Oprócz czysto ludzkiego wsparcia, poczucia bycia częścią wspólnoty i wzajemnego wzbogacania się codziennymi radościami grupa daje nam możliwość duchowej formacji. Ciągły rozwój jest wpisany w istotę człowieka i nie zwalnia z niego bynajmniej podeszły wiek. Stały duchowy wzrost pomaga nam zobaczyć w Bożym świetle wszystko to, co leży nam na sercu i co jest dla nas ważne. Formacja jest pomocna także w intensyfikowaniu naszego życia modlitwy, tak by coraz bardziej jednoczyć się w niej z Dobrym Ojcem.

Zapatrzeni w niebo
Starości można się poddać w ten sposób, że wykrzywia ona nasze spojrzenie, zacieśnia w grymasie usta, przez które płyną niekończące się skargi i narzekania. To nie jest Boża droga. Starość można przecież przeżywać w pokorze serca, nie walczyć z tym, co konieczne, nie oskarżać, wyzbyć się żalu, pretensji i… zacząć żyć na nowo. Życiem pełnym, bogatym wewnętrznie, przepełnionym pasją do Boga i ludzi. Można pokochać siebie na nowo i otworzyć się na niebo. Odnaleźć je w sobie jako najgłębszą tęsknotę ludzkiego serca. Żyć niebem na ziemi i przybliżać je innym. Wtedy jakość naszego życia wzrośnie, a my sami będziemy siewcami dobra, piękna, dojrzałej mądrości i czystej miłości.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *