Dwumiesięcznik dla chorych

Znieczulenie – czy to bezpieczne?

Autor: , opublikowano: 06.06.2016

Znieczulenie – czy to bezpieczne?

 

Wielu z nas słyszało o znieczuleniu. Często jednak możemy spotkać się z pytaniami i wątpliwościami z nim związanymi. Czy znieczulenie jest bezpieczne? Czy może zwiększa ryzyko zgonu podczas operacji? Czy mamy pewność, że wybudzimy się po zabiegu, w którym to znieczulenie zastosowano?

Co nazywamy znieczuleniem?

Znieczulenie, czyli anestezja, oznacza z języka greckiego „bez zmysłu”. Polega ono na przerwaniu przewodzenia impulsów z komórek receptorowych, czyli odbierających bodźce, w tym wypadku bólowe i czuciowe, do komórek efektorowych, czyli przetwarzających bodziec odebrany. Termin ten kojarzy nam się najczęściej z pobytem w szpitalu czy zagrożeniem życia. Spróbujmy przyjrzeć się kwestii znieczulenia z bliska.

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że do znieczulenia kwalifikuje lekarz anestezjolog, czyli ten, który to znieczulenie wykonuje i odpowiada za pacjenta zarówno w trakcie działania anestezji, jak i w okresie wybudzania się. Wymieniony specjalista, aby odpowiednio przeprowadzić i zaplanować znieczulenie, musi mieć rzetelne i prawdziwe informacje na temat stanu zdrowia pacjenta, przyczyn operacji czy zabiegu oraz wszystkich chorób towarzyszących, które mogą wpływać na decyzję o sposobie znieczulenia, jak i na jego przeprowadzenie i przebieg okresu pooperacyjnego. Kolejną ważną informacją, którą lekarz powinien otrzymać od pacjenta jest podanie wszystkich zażywanych leków, również tych dostępnych bez recepty. Tak jak konieczna jest zgoda na zabieg operacyjny, tak też musimy pamiętać o podpisaniu zgody na znieczulenie.

Czy znieczulenie jest jedno?

Posiadamy kilka rodzajów znieczulenia. Zwykle pod tym pojęciem pacjenci rozumieją całkowite uśpienie, w czasie którego nie tylko odczuwanie bólu jest zniesione, ale również świadomość tego, co się dzieje. Potocznie mówi się, że pacjent śpi. Ten rodzaj znieczulenia nazywamy znieczuleniem ogólnym. Oprócz tego istnieją także znieczulenie zewnątrzoponowe i znieczulenie podpajęczynówkowe. To pierwsze stało się ostatnio bardzo popularne w związku z możliwością znieczulania porodów przebiegających siłami natury. Tutaj ważne jest uwzględnienie zdania ginekologa, mamy bowiem do czynienia z życiem matki i dziecka i w kontekście dobra obu istnień lekarz podejmuje decyzję, czy takie znieczulenie może być zastosowane. Oba typy znieczulenia znoszą odczuwanie bólu przy jednoczesnym zachowaniu świadomości, czyli pacjent wie, jak przebiega operacja. Oczywiście nie każdy zabieg czy operacja mogą być prowadzane ze znieczuleniem tego typu, dlatego zawsze należy zdać się na personel medyczny, który kwalifikuje zarówno do zabiegu, jak i znieczulenia. Przy tak zwanych drobnych zabiegach możemy stosować znieczulenie miejscowe. Polega ono na podaniu leku znieczulającego w pobliżu miejsca, w którym będziemy prowadzić zabieg, np. w okolice ramienia, gdy usuwane jest znamię barwnikowe w tym rejonie.

Czy to bezpieczne?

Znieczulenie, jak każda procedura medyczna i każda interwencja, niesie za sobą ryzyko, działanie niepożądane. Z całą pewnością nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na powyższe pytanie, ale stosując się do podanych wcześniej zasad uczciwości o swoich danych medycznych i stanie zdrowia, jesteśmy w stanie zmniejszyć ryzyko na tyle, na ile jest to możliwe, bo „któż z nas, przy całej swej trosce, może choćby chwilę dołożyć do wieku swego życia?” (por. Łk 12,25).

Tytułowe pytanie: „Znieczulenie – czy to bezpieczne?”, nasuwa mi nieco głębsze rozważanie. Powiedzieliśmy o znieczuleniu w sensie medycznym, a czy możemy jeszcze mówić o znieczuleniu w innym kontekście? Bez wątpienia tak, znieczulenie może bowiem dotykać także naszego sumienia. I co wtedy? Z całą pewnością jest to niebezpieczne. W dzisiejszych czasach zrobiło się jednak szczególnie niebezpiecznie, bo wmawia się nam, że liczą się przede wszystkim wygoda, zdrowie i uroda. A jak ktoś jest dla nas niewygodny, to można go zabić (eutanazja) lub nie pozwolić mu się narodzić (aborcja). A czy to życie jest mniejszą wartością od naszego, o utratę którego lękamy się, na przykład idąc na zabieg operacyjny? Czy tak naprawdę nie powinniśmy się obawiać znieczulenia ludzkich sumień, naszego własnego sumienia? Które znieczulenie jest bardziej niebezpieczne?

Kilka słów na koniec, czyli kiedy znika lęk przed operacją i chorobą

Nie sposób, mówiąc o operacjach i znieczuleniu, nie wspomnieć nie tyle o możliwości, ale konieczność korzystania z posługi kapelana, który służy nam w pojednaniu się z Bogiem, jak i sakramentem namaszczenia chorych. Z całą pewnością umocnieni Bożą łaską, która spływa na nas w sakramentach Kościoła, mniej zastanawiamy się i myślimy o lęku w związku z tym, co nas czeka, a więcej mówimy sercem: „Nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie”.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *