Dwumiesięcznik dla chorych

Życie z życia

Autor: , opublikowano: 31.12.2012

Życie z życia

W dniu beatyfikacji Joanny Beretty Molli świat obiegły wzruszające słowa papieża Polaka: „Koronuję istotę wzorową, studentkę, dziewczynę, zaangażowaną we wspólnotę Kościoła, małżonkę i szczęśliwą mamę, która wiedziała jak ofiarować życie, aby mogło żyć stworzenie, które nosiła w swoim łonie”. Kobieta o wyjątkowej miłości, bo czerpanej z Serca Boga…

Spod znaku Serca…

Joanna urodziła się 4 października 1922 roku w Magencie, nieopodal Mediolanu, w religijnej rodzinie państwa Alberta i Marii Berettów. Głęboka pobożność włoskiej rodziny oparta była na częstej Eucharystii, wieczornej modlitwie różańcowej oraz następującym po niej odnowieniu intronizacji Najświętszego Serca Jezusowego. Wzrastanie w obliczu takiego świadectwa rodzicielskiej religijności sprawiło, że w Joannie od najmłodszych lat zakorzeniła się i wyrosła głęboka wiara.

Szczególnym momentem jej pomnożenia była Pierwsza Komunia Święta, którą Joanna przyjęła w wieku pięciu lat. Głębokie przeżycie tego doświadczenia nie byłoby możliwe, gdyby nie Alberto i Maria, którzy w dzieciństwie nauczyli swą córkę przygotowania do Eucharystii oraz właściwego dziękczynienia po niej. Zgodnie ze świadectwem młodszej siostry, były to modlitwy głębokie, spontaniczne i proste, które pozwalały wzrastać w miłości do Boga i ludzi już od najmłodszych lat. Jak się później okazało, to był dopiero wstęp do rozdziału o prawdziwej świętości.

Prawdziwe nawrócenie

Jego pierwsze linijki zostały zapisane w obliczu rodzinnej tragedii… W wieku 15 lat Joanna bezpowrotnie utraciła swą starszą siostrę, od której nauczyła się gry na fortepianie i rysunku. Duchowe rekolekcje, których w ten sposób doświadczyła, zaowocowały przemianą dotychczasowego życia. Przede wszystkim zintensyfikowała swą osobistą konsekrację i oddanie Jezusowemu Sercu, czego wyrazem było poświęcenie swego młodzieńczego czasu na studium katolickiej wiary i życie według cnót czystości i skromności, które szczególnie pokochała. Pomocną dłoń w realizacji tego zamierzenia Joanna odnalazła w stowarzyszeniu młodych katolików, którzy karmili się eucharystyczną pobożnością oraz wypływającą z niej działalnością apostolską. W Akcji Katolickiej po raz pierwszy usłyszała o Marii Goretti, która oddała swoje życie w obronie czystości. Jej przykład stał się dla młodej Joanny inspiracją do ponoszenia wielu wysiłków, by w czystości serca i umysłu przeżywać swoją młodość. W ten sposób zapragnęła wejść w dorosłe życie, by tym łatwiej usłyszeć w nim głos Bożego powołania.

Troska o najbiedniejszych

Jej brat Enrico został misjonarzem w słynącej z kawy Brazylii. Młodsza siostra zdobyła wykształcenie medyczne i jako siostra zakonna wyjechała do dalekich Indii. Brat Giuseppe studiował inżynierię, aż w końcu usłyszał głos kapłańskiego powołania. Natomiast zakochana w człowieku Joanna, podobnie jak jedna z sióstr została lekarką.

Od samego początku swoją pracę ukierunkowała na najbiedniejszych. Czego pragnęła przede wszystkim? By dostrzeżono wielkie zło, którego wyrazem jest stosowanie aborcji oraz zaniechanie udzielania pomocy poważnie chorym i starszym ludziom.

Prawdziwe powołanie

Joanna wiedziała, że Bóg dla każdego człowieka ma przygotowaną niepowtarzalną drogę powołania. Chciała ją zatem odkryć, gdyż czuła, że jej dotychczasowe życie, pomimo poświęcenia wobec najuboższych, nie jest pełnią tego planu. Dzięki modlitwie i radom swego duchowego kierownika zrozumiała, że Bóg powołuje ją do małżeństwa. Nie mogła jednak wówczas przypuszczać, że założona z Piotrem Mollą rodzina stanie się błogosławieństwem dla świata i wzorem dla wielu chrześcijańskich rodzin.

Jej skarby

Małżeństwo Joanny i Piotra w krótkim czasie zostało ubogacone skarbami ich miłości. Każde nowo narodzone dziecko sprawiało, że Joanna stawała się coraz bardziej promienna i wdzięczna Bogu za to, że pozwolił jej włączyć się w dzieło przekazywania życia. Każdą wolną chwilę poświęcała swojej rodzinie, troszcząc się jednocześnie o rozwój swego duchowego życia. Codzienna Eucharystia i wieczorna modlitwa, do której klękała wraz z Piotrem, umacniały rodzinną miłość, która wobec zagrożenia życia mającej narodzić się Joanny Emanueli pozwoliła jednoznacznie rozstrzygnąć tę trudną kwestię.

Decyzja

21 kwietnia 1962 roku Joanna urodziła zdrową córeczkę, którą przyjęła z wielkim wzruszeniem i radością. Wiedziała jednak, że ta chwila wkrótce się skończy, gdyż opowiedzenie się za życiem ją samą będzie kosztować jego utratę. Dzień urodzin córki stał się jednocześnie początkiem jej agonii. Medycyna była bezsilna… Rozwinięty włókniak macicy musiał zebrać swoje żniwo. Bohaterska matka zdecydowała, że będzie nim ona!

Joanna zmarła z modlitwą na ustach w siódmym dniu po urodzeniu córki. Po latach usłyszeliśmy ją jeszcze raz w wypowiedzianych przez Piotra słowach: „Aby zrozumieć tę decyzję, trzeba pamiętać o jej głębokim przeświadczeniu – jako matki i jako lekarza – że dziecko, które w sobie nosiła, było istotą, która miała takie same prawa, jak pozostałe dzieci, chociaż od jego poczęcia upłynęły zaledwie dwa miesiące”.

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *